Decyzja w tej sprawie toruje drogę do określenia warunków, na podstawie których możliwe będzie wejście do tego kolejnego kręgu unijnej integracji. Tusk podkreślał, że uzgodniono, aby stała strukturalna współpraca (PESCO) była ambitna i otwarta na zainteresowanych. Poinformował, że wspólna lista kryteriów i zobowiązań wraz projektami dotyczącymi zdolności obronnych ma być uzgodniona przez kraje członkowskie w ciągu trzech miesięcy.

- Taka współpraca pozwoli UE iść w kierunku głębszej integracji w obszarze obronności. Naszym celem jest, by była ona ambitna i inkluzywna - każdy z krajów unijnych jest zaproszony, by do niej przystąpić - powiedział szef Rady Europejskiej.

Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker przypomniał, że już w 2014 r. mówił o potrzebie pogłębienia współpracy krajów UE w dziedzinie obronności. Zwrócił uwagę, że zapisy na ten temat znajdują się w Traktacie Lizbońskim.

- Mówiłem wtedy o współpracy strukturalnej (w dziedzinie obronności) i powiedziałem, że jest to śpiąca królewna Traktatu Lizbońskiego. Królewna się teraz budzi, ponieważ w ciągu ostatnich miesięcy przedstawiliśmy propozycje dotyczące europejskiej obronności – powiedział.

Jak dodał, cieszy się, że w czwartek wszyscy szefowie państw i rządów zgodzili się na propozycje KE ws. stworzenia Europejskiego Funduszu Obronnego. Tłumaczył, że jest on niezbędny, "ponieważ w Europie mamy 178 typów systemów broni, a USA mają 30, w Europie mamy 17 typów czołgów, podczas gdy USA mają jeden".

Kto wejdzie do PESCO? I czy Polska też?

To, że kraje UE jednomyślnie zgodziły się na uruchomienie PESCO, nie oznacza, że wszystkie będą chciały wejść do tego kręgu. Pogłębieniu współpracy wojskowej od dawna sprzeciwiała się Wielka Brytania i teraz dodatkowo w obliczu jej wyjścia z UE trudno wyobrazić sobie, by chciała iść w tym kierunku. Polska wstępnie zgłasza zainteresowanie, ale stawia warunki. Nasz kraj nie chce, by unijna obrona dublowała wysiłki NATO. Jest też obawa, że otwarcie naszego rynku zbrojeniowego w razie wspólnych zakupów zaszkodzi naszemu przemysłowi.

- Polska jest gotowa do wzmacniania europejskiej polityki obronnej oraz do przystąpienia do wzmocnionej współpracy strukturalnej - mówiła w przerwie szczytu premier Beata Szydło. Wskazywała, że kluczowym oczekiwaniem Polski jest "spójność działań UE z NATO, naszymi zobowiązaniami w ramach tej organizacji oraz naszymi krajowymi planami obronnymi".

Jak to ma działać?

Na razie nie jest jasne, jak dokładnie będzie wyglądała stała strukturalna współpraca. Z wypowiedzi dyplomatów mniejszych krajów wynika, że boją się one, że warunki przystąpienia do PESCO będą tak skonstruowane, że będzie trudno je spełnić (np. dostarczenie dużej liczby żołnierzy, sprzętu lub zapewnienie wydatków na odpowiednim poziomie).

Z drugiej strony pozostawanie poza PESCO może być niekorzystne finansowo. Czwartkowy szczyt poparł utworzenie Europejskiego Funduszu Obronnego, w którym jeszcze nie teraz, ale po 2020 r. mają się znaleźć poważne pieniądze na obronność. Teoretycznie nie jest powiązany z PESCO, ale gdy stała strukturalna współpraca już ruszy, może być pokusa, żeby kierować środki do państw biorących w niej udział.

Z Europejskiego Funduszu Obronnego mają być finansowane badania i innowacje w zakresie wyposażenia obronnego i technologii obronnych, a później potencjalnie wspólne zakupy sprzętu zainteresowanych państw członkowskich.

KE przewiduje 500 mln euro na 2019 i 2020 rok w ramach specjalnego programu dotyczącego obrony i rozwoju przemysłowego, a po 2020 roku 1 mld euro rocznie. Propozycja zakłada, że stanie się on dźwignią dla finansowania krajowego, dzięki czemu ma dać całkowite inwestycje w rozwój zdolności obronnych w wysokości 5 mld euro rocznie po 2020 roku.

Urzędnicy unijni przekonywali, że warunki wejścia do współpracy PESCO mają być przygotowane w taki sposób, by najlepiej wszystkie państwa członkowskie mogły w niej uczestniczyć. Na tym etapie nie wiadomo jednak, jakie dokładnie miałyby to być kryteria. Ich przygotowaniem mają się zająć unijni ministrowie.

Załącznik do unijnego traktatu mówi, że zainteresowane kraje muszą intensywnie rozwijać zdolności obronne przez krajowe finansowanie, a także brać udział w siłach wielonarodowych, głównych europejskich programach dotyczących wyposażenia oraz działaniach Europejskiej Agencji Obrony. W momencie podpisywania Traktatu Lizbońskiego w 2007 r. zakładano też, że państwa członkowskie do 2010 r. będą miały zdolność dostarczenia jednostek bojowych i logistyki do wsparcia ich zadań na okres od 30 do 120 dni.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka