- Jestem zbulwersowany sposobem, w jaki obecny reżim węgierski wykorzystuje antysemicki wizerunek w ramach umyślnej kampanii dezinformacji – oznajmił 86-letni Soros w oświadczeniu.

Odniósł się w ten sposób do licznych plakatów, które pojawiły się w lipcu na Węgrzech, przedstawiających roześmianego Sorosa i opatrzonych napisem: "Nie pozwólmy, by Soros śmiał się ostatni”.

Slogan ten odnosi się do zarzutów rządu węgierskiego, iż Soros, wspierający finansowo różne organizacje pozarządowe w Europie Środkowej i na Bałkanach, próbuje ingerować za ich pośrednictwem w politykę wewnętrzną Węgier, a także zachęca do nielegalnej emigracji do Europy.

Nieco wcześniej we wtorek rzecznik Sorosa Michael Vachon oznajmił, że kampania rządu węgierskiego "przywołuje najciemniejsze czasy Europy". Jak dodał, "nienawiść rządu węgierskiego do obcych i demonizowanie uchodźców jest antyeuropejskie". Zarzut, że Soros wspiera imigrację do Europy, uznał zaś za „fantasmagorię”.

Rzecznik ocenił, że rząd Węgier wykorzystuje wizerunek Sorosa do antyimigracyjnej kampanii wyborczej przed wyborami parlamentarnymi na wiosnę 2018 r.

W zeszłym tygodniu Federacja Węgierskich Gmin Żydowskich (Mazsihisz) zaapelowała o zaprzestanie kampanii przeciw Sorosowi, twierdząc, że choć nie ona jest "otwarcie antysemicka", to bardzo sprzyja powstawaniu niekontrolowanych emocji, w tym antysemickich.

Szef kancelarii premiera Viktora Orbana Janos Lazar oznajmił w odpowiedzi, że kampania rządowa nie dotyczy żydowskiego pochodzenia Sorosa, tylko zwraca uwagę na zagrożenie, jakie stwarza on w kwestii imigracji.

Sam Orban oświadczył natomiast, że "wobec tych, którzy godzą w bezpieczeństwo Węgier, zostanie bez względu na ich pochodzenie, przynależność czy stan majątkowy użyta polityczna i prawna siła państwa".

Jak zaznaczył, nielegalna migracja jest kwestią bezpieczeństwa narodowego. - Ten, kto wykorzystuje swój majątek, władzę, wpływy i sieć finansowanych przez siebie NGO, by na Węgrzech i w Unii Europejskiej milionami osiedlać migrantów, naraża naszą wspólną przyszłość  – oznajmił Orban.