Holenderska gazeta ukazująca się w Geldrii, "De Gelderlander", podała w weekendowym wydaniu, że firma Dematec Equipment z siedzibą w Dodewaard dostarczyła kafar do wbijania pionowych pali, niezbędny do posadowienia fundamentów mostu. Części sprzętu pochodziły z firmy Biljard Hydrauliek w Milsbeek. Dyrektor Dematecu, Derk van den Heuvel, powiedział gazecie, że jego zdaniem nie naruszył sankcji, ponieważ sprzęt złożono z części na terytorium rosyjskim; sankcje unijne zakazują prac na Krymie, a w Rosji pracować możemy.

Marcel Biljard z Biljard Hydrauliek oświadczył natomiast, że jego firma nie wiedziała, że części będą używane do budowy mostu, i dodał: Po prostu dostarczyliśmy części kontrahentowi w Holandii. I to wszystko. Do przeprowadzenia dochodzenia w sprawie obu firm wezwało dwoje holenderskich deputowanych. Kirsten van den Hul z Partii Pracy podkreśliła, że most ten symbolizuje aneksję dokonaną przez Rosję"

Minister Ploumen oznajmiła, że holenderski rząd jest przeciwny wszystkiemu, co "normalizuje" rosyjskie roszczenia do Półwyspu Krymskiego. Nawet jeśli nie doszło do złamania prawa, holenderski rząd oczekuje od firm, że będą prowadziły biznes w sposób społecznie odpowiedzialny - dodała.

W sierpniu Rosja zamknęła dla ruchu morskiego międzynarodową cieśninę, aby zainstalować łuk kolejowego przęsła 19-kilometrowego mostu, łączącego bez zgody Ukrainy czy choćby konsultacji z nią Półwysep Tamański w rosyjskim Kraju Krasnojarskim z Krymem.

Łuk przęsła waży 6 tys. ton. Zbudowano go na lądzie i w niedzielę tydzień temu przewieziono na środek cieśniny. Przęsło o długości 227 m wznosi się 35 metrów nad wodą. Uniemożliwi ono wpływanie tzw. Panamaxów (masowców lub kontenerowców o maksymalnych wymiarach) na Morze Azowskie, gdzie przez porty w Mariupolu i Berdiańsku eksportuje się stal z Ukrainy na Zachód. Ministerstwo Infrastruktury strony poszkodowanej złożyło skargę do Międzynarodowej Komisji Morskiej.

W czerwcu szefowie unijnej dyplomacji przedłużyli o rok sankcje nałożone na Rosję za aneksję Krymu i Sewastopola. Obejmują one wszelki import, inwestycje i nabywanie nieruchomości. Sankcje zakazują również eksportu na Krym niektórych dóbr i technologii w sektorze transportu, telekomunikacji, energii, wydobycia ropy, gazu i minerałów. Zakazane są także techniczne wsparcie, pośrednictwo i usługi budowlane oraz inżynieryjne dotyczące tych sektorów. Restrykcje dotyczą też usług turystycznych.

Wchodzący w skład Ukrainy Półwysep Krymski został zaanektowany przez Rosję w marcu 2014 roku, po referendum, które władze Ukrainy i Zachód uznają za nielegalne. Otwarcie mostu o przepustowości 40 000 pojazdów (po dwóch dwupasmowych jezdniach) oraz 47 par pociągów (po dwóch torach) na dobę, zapowiadane na grudzień 2018 roku, rosyjska propaganda przedstawia jako ostatni akt "włączania" Krymu do swego terytorium.

Prezydent Rosji Władimir Putin, odwiedzając Krym w drugą rocznicę podpisania dekretu o aneksji, budowę mostu za 212 mld rubli (3,2 mld dolarów) nazwał historyczną misją.

Kontrakt na budowę mostu, nazywanego nieoficjalnie mostem Putina, dostał Strojgazmontaż (SGM), kontrolowany przez zaprzyjaźnionego z Putinem oligarchę Arkadija Rotenberga, jego dawnego partnera sparingowego w judo. Rotenberg jest objęty zachodnimi sankcjami, uniemożliwiającymi wsparcie kapitałowe z Zachodu i zatrudnienie zachodnich podwykonawców.

Część kolejowa zostanie oddana do użytku w końcu 2019 roku. Będzie to najdłuższy most w Rosji i najdłuższy most tego typu w Europie. Budowa przeprawy kolejowej, bardziej złożona pod względem technicznym, musi sprostać większym obciążeniom i potrzebuje specjalnego wyposażenia komunikacyjnego i dlatego wymaga więcej czasu.