Karski mówił na piątkowej konferencji prasowej w Sejmie, że Unia Europejska nie zajmuje się najważniejszymi sprawami dla wspólnoty. Europoseł wymieniał w tym kontekście m.in. Brexit i - jak mówił - zamach na integralność terytorialną Hiszpanii. Reakcje instytucji unijnych ws. sytuacji w Hiszpanii w związku z referendum w Katalonii, nazwał "opóźnionymi".

Odniósł się też do sprawy zmian legislacyjnych we Francji. Na początku października Zgromadzenie Narodowe, izba niższa francuskiego parlamentu, przyjęło projekt ustawy mającej wzmocnić bezpieczeństwo wewnętrzne i walkę z terroryzmem. Dzięki niej wielokrotnie przedłużany stan wyjątkowy będzie zniesiony 1 listopada.

Ustawa wzmacnia uprawnienia władz administracyjnych: ministra spraw wewnętrznych i prefektur, szczególnie jeśli chodzi o aresztowania i przeszukiwania pomieszczeń. Ponadto władze administracyjne mogą nakazać zamknięcie miejsca kultu, gdy uznają, że "działania, które mają tam miejsce, prowokują do dyskryminacji, nienawiści, przemocy czy popełnienia aktów terroryzmu we Francji lub za granicą". Rozszerza ponadto zakres kontroli tożsamości na granicach.

Ustawa, "bardzo pożyteczną" według rządu, prawica krytykuje jako "zbyt miękką" i "zachętę do terroryzmu", a lewica - jako "zabijającą wolność”. Zdaniem opozycji spowoduje ona "formę stałego stanu wyjątkowego w kraju".

Karski mówił, że zgodnie z nowymi przepisami, normalne we Francji będą: przeszukania w domach bez nakazu sądu, podsłuchy, możliwość zatrzymywania ludzi bez nakazu sądu czy brak możliwości demonstrowania bez zgody sądu. Europoseł PiS stwierdził, że "to daleko idące naruszenia standardów demokratycznych i praw człowieka", którymi UE się nie zajmuje.

Z kolei Czarnecki, wiceszef Parlamentu Europejskiego, odniósł się do kwestii rezolucji ws. praworządności, w niektórych krajach Europy, w tym w Polsce, przyjętej w środę przez Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy. Wezwano w niej pięć krajów do podjęcia działań w kierunku przywrócenia rządów prawa. Autorem wniosku i sprawozdawcą projektu rezolucji był niemiecki poseł Bernd Fabritius (CSU), wiceszef komisji prawnej i praw człowieka Zgromadzenia Parlamentarnego RE.

Czarnecki powiedział, że to Bernd Fabritius był inicjatorem w PE debaty dotyczącej praworządności w Polsce i zaznaczył, jest on też szefem Związku Wypędzonych.

- Chciałbym pogratulować tym wszystkim, którzy w Polsce tworzą totalną opozycję, bo jak mają takiego partnera w postaci szefa Związku Wypędzonych, to dobrze, żeby polska opinia publiczna o tym wiedziała, że politycy z Nowoczesnej czy z Platformy (...) idą pod rękę z szefem Związku Wypędzonych. Gratulujemy takiego politycznego mariażu - powiedział. Dodał, że "intencje totalnej opozycji, która zgadza się na taki mariaż są oczywiste".

Czarnecki powiedział też, że w listopadzie odbędzie się kolejna debata w PE dotycząca Polski. Dodał, że tym razem z inicjatywą wystąpiło Porozumienie Liberałów i Demokratów na rzecz Europy, z którym - jak mówił - od 2016 roku współpracuje Nowoczesna. - Warto o tym wiedzieć, że są politycy w Polsce, którzy występują, inicjują oskarżenia wobec własnego kraju, własnego państwa - powiedział.