Francuzi, Niemcy, Polacy i Brytyjczycy uważają, że wśród napływających do Europy migrantów mogą być potencjalni terroryści. Europejczycy gotowi są zrezygnować z otwartych granic w ramach Schengen na rzecz większego bezpieczeństwa. Postrzeganie współczesnej wędrówki ludów zmieniła fala zamachów, która przetoczyła się przez Stary Kontynent w ostatnich dwóch latach. Takie są wyniki najnowszego, paneuropejskiego badania "Europejczycy i problem migracji" zrealizowanego przez francuski ośrodek badań IFOP. Sondaż pokazuje również, że Polacy nie odstają w radykalny sposób od Zachodu, jeśli chodzi o postrzeganie kryzysu migracyjnego. Nasze poglądy na ten temat są zbliżone do brytyjskich. Fascynujące jest to, że obydwa społeczeństwa podzielają podobne stanowiska, mimo że mają skrajnie odmienne doświadczenia z migrantami. Wielka Brytania została zbudowana na sile przybyszów. W Polsce temat napływu obcokrajowców – nie licząc bliskich kulturowo Ukraińców i Białorusinów, którzy wybierają Polskę jako miejsce pracy i osiedlania się – jest wciąż teorią.

– Kryzys migracyjny postrzegany jest przez Europejczyków jako zjawisko długotrwałe, które wpłynie na demograficzną strukturę całych społeczeństw. Zarówno Francuzi, Niemcy, Brytyjczycy, jak i Polacy widzą związek między migracją a terroryzmem. Migrantów nie postrzegają już jako osób uciekających przed wojną i poszukujących azylu, ale głównie jako migrantów ekonomicznych – mówił Jérôme Fourquet, dyrektor francuskiego ośrodka badań opinii IFOP, podczas prezentacji wyników badań na konferencji w paryskim Muzeum Historii Imigracji.

W 2015 r. 27 proc. Niemców uważało, że migranci uciekający przed wojną i prześladowaniami będą przebywać na terenie ich kraju przez kilka miesięcy, maksymalnie do dwóch lat. Dziś 55 proc. uważa, że ich pobyt będzie długotrwały. Podobnie sądzą Francuzi. Wśród Brytyjczyków opinia ta jest mniej rozpowszechniona (45 proc.), jak również wśród Polaków – zaledwie 38 proc. naszych rodaków uważa, że migranci chcieliby pozostać w Polsce dłużej.

Przybysze traktowani są obecnie jako ci, którzy szukają w Europie lepszego życia, a nie są zmuszeni do tułaczki obawą o własne życie. Tutaj widoczna jest ewolucja postaw. W Niemczech w 2015 r. zaledwie 32 proc. respondentów uważało, że przybywający do ich kraju są imigrantami ekonomicznymi. Dziś tego zdania jest już 52 proc. obywateli RFN. Podobna zmiana percepcji nastąpiła w Wielkiej Brytanii (skok z 38 proc. na 51 proc.). We Francji dwa lata temu odpowiadało w ten sposób 28 proc. respondentów, dziś 44 proc. z nich widzi w przybyszach migrantów ekonomicznych.

Najwięcej oponentów wobec migrantów w Europie znajduje się wśród Polaków (69 proc.) i Brytyjczyków (65 proc.). Na przestrzeni dwóch lat widać również zmianę percepcji migranta jako potencjalnego terrorysty, czyli osoby, która już nim jest lub może w przyszłości się zradykalizować. We wrześniu 2015 r. 69 proc. Francuzów widziało takie zagrożenie wśród przybywających do Europy. Po atakach w listopadzie w Paryżu odsetek ten wzrósł do 80 proc. Obecnie utrzymuje się na poziomie 79 proc. Wśród Niemców obawy takie wyraziło 64 proc. respondentów w 2015 r., ale w 2016 r. już 79 proc., a dziś – 87 proc.

Badanie "Europejczycy i problem migracji" zostało przeprowadzone w dniach 20–27 września 2017 r. na reprezentatywnej grupie 1007 Francuzów, 803 Niemców, 802 Brytyjczyków i 816 Polaków. Zleceniodawcami badania były: francuski ośrodek badań IFOP, niemiecka fundacja Friedrich Ebert Stiftung oraz francuska Fondation Jean-Jaures.