W rozmowie na antenie katolickiej włoskiej stacji telewizyjnej TV2000 Franciszek odnosząc się do obecnego brzmienia tego zdania z modlitwy oświadczył: Tak być nie może. Jego zdaniem w aktualnym tłumaczeniu znajduje się wyraźna sugestia, że to Bóg popycha ku pokusie, a tak nie jest. To człowiek, jak podkreślił papież, ulega pokusie.

Przypomniał, że na początku grudnia dokonano zmiany we francuskim tłumaczeniu i że obecnie prośba do Boga brzmi: Nie pozwól, byśmy popadli w pokusę. Słowa: Nie wódź mnie na pokuszenie to "nie jest dobre tłumaczenie" - ocenił papież.

To ja upadam, a nie Bóg popycha mnie ku pokusie, by zobaczyć potem, jak upadłem, gdyż tak nie postępuje żaden ojciec - wyjaśnił Franciszek swą argumentację w rozmowie, którą przeprowadził z nim teolog i kapelan więzienia w Padwie ksiądz Marco Pozza. Ojciec pomaga, by móc natychmiast się podnieść. Ten, kto wodzi cię na pokuszenie, to szatan, to jego praca - dodał papież.

Włoskie media, w tym prasa katolicka, interpretują słowa papieża jako zachętę do przygotowania nowego tłumaczenia fragmentu modlitwy. Na łamach włoskich gazet znajdują się też nagłówki: "Papież koryguje modlitwę Ojcze Nasz".

Włoscy teolodzy i duchowni nie komentują wypowiedzi papieża. W sobotę na łamach dziennika "Corriere della Sera" wypowiedział się na ten temat 79-letni włoski piosenkarz, aktor i showman Adriano Celentano.

Papież ma rację, gdy mówi, że Bóg nie jest kusicielem i że w tłumaczeniu tego zdania nastąpiła pomyłka - napisał artysta, często uczestniczący w debatach i dyskusjach we Włoszech. Celentano wyraził opinię, że "nie wystarczy przeczytać słowa, niekiedy ważniejsze jest to, by czytać między słowami".

Jego zdaniem należy interpretować je następująco: Ty, Ojcze, nie sprzeciwiasz się i pozostawiasz nas wolnymi, ale kiedy my Ciebie prosimy i możesz to uczynić, nie pozwól nam, byśmy popadli w pokusę, nie wódź nas na pokuszenie.