- Jeśli w samolocie były wybuchy - samolot skąd leciał, z Moskwy? Z Warszawy - to znaczy, tam je podłożono - mówił Władimir Putin. Dodał następnie: Szukajcie w takim razie u siebie, po czym zapewnił: Nie było tam żadnych wybuchów. Zbadano, w sposób najdokładniejszy wszystko, co działo się na pokładzie samolotu - mówił.

Oświadczył, że doszło do nieszczęścia i katastrofy. - Jeśli jest tragedia, należy odnosić się do tego, jak do tragedii - mówił rosyjski prezydent. Zapytał następnie: Czy chcecie dodatkowo utrudnić stosunki polsko-rosyjskie? Po co? By podwyższyć własne notowania? Oznajmił, że pogorszenie stosunków z Rosją nie jest korzystne dla Polski.

Putin skomentował też ostatnie stosunki dyplomatyczne między Warszawą a Moskwą. - Wydaje mi się, że stosunki rosyjsko-polskie są ważniejsze niż po prostu bieżąca wewnętrzna walka polityczna w Polsce pomiędzy różnymi siłami, które wykorzystują jakiś front antyrosyjski - powiedział. Dodał: Przewróćcie w końcu tę kartę, dorośnijcie w końcu, osiągnijcie dojrzałość odpowiadającą wymogom dnia dzisiejszego i interesom narodu polskiego.

Zaapelował o oszacowanie, jakie straty Polska poniosła z powodu sankcji wobec Rosji. - Ile miejsc pracy zostało straconych, jaka mogłaby pojawić się produkcja zorientowana na rynek rosyjski - oświadczył. - Nie potrzebujemy niczego od Polski; chcemy rozwijać z Polską stosunki. Mam nadzieję, że to podejście weźmie górę - podsumował Putin.

Słowa rosyjskiego przywódcy już skomentowało polskie MSZ. - Działania strony rosyjskiej, polegające na braku reakcji na część wniosków o pomoc prawną, na ukrywaniu ważnych świadków, uczestników wydarzeń 10 kwietnia 2010 r. i przetrzymywaniu naszej własności - wraku Tu-154M - nie sprzyjają ujawnieniu pełnej prawdy i zmuszają nas do zastanowienia się nad intencjami strony rosyjskiej w stosunku do nas, nad rolą rosyjskich uczestników ówczesnych wydarzeń - powiedział PAP wiceszef MSZ, Bartosz Cichocki. Będziemy w dalszym ciągu z determinacją dążyć do pełnego wyjaśnienia przyczyn i okoliczności tej katastrofy - podkreślił dyplomata.

Najwyższy czas, żeby władze rosyjskie spojrzały prawdzie w oczy, oddały bezprawnie przetrzymywany wrak, bezprawnie przetrzymywane czarne skrzynki i wszystkie przyrządy nawigacyjne - podkreślił Antoni Macierewicz. Przetrzymując te fundamentalne dowody, próbują uniknąć odpowiedzialności i utrudnić badanie tej tragedii - dodał.

Macierewicz zwrócił również uwagę na barbarzyński sposób potraktowania przez stronę rosyjską ciał polskich przywódców, którzy zginęli w katastrofie. Zwracam się z apelem do pana prezydenta Putina, żeby zamiast drwić i oskarżać Polskę, bardzo odpowiedzialnie podszedł do tej całej sprawy i pozwolił na wyjaśnienie, ujawnienie prawdy o dramacie, tragedii smoleńskiej - powiedział minister.

Wyraził też nadzieję, że b. szef MSW Jerzy Miller, który przewodniczył polskiej komisji wyjaśniającej okoliczności katastrofy, oraz członkowie tej komisji odpowiedzą za - jak dodał - ukrywanie dowodów.

W tym kontekście wymienił wyniki ekspertyzy firmy Small Gis, która - jak powiedział szef MON - jednoznacznie wskazała dwie eksplozje, jakie miały miejsce i zdefiniowała gdzie one były. Została zaakceptowana przez Jerzego Millera, niepodważona nigdy, a jedynie informacja publiczna na ten temat została ukryta, ale ta ekspertyza jest ważna, i została uznana przez komisję Millera. Tym bardziej nie ma powodów, by o tej prawdzie dzisiaj nie mówić - powiedział Macierewicz. Dodał, że komisja Millera nie wzięła tej ekspertyzy pod uwagę także w dalszych badaniach. To jest odpowiedzialność mam nadzieję, że karna" - podkreślił szef MON.

Macierewicz ocenił też, że raport MAK - rosyjskiej komisji wyjaśniającej okoliczności katastrofy - był nieprawdziwy. Ta komisja nie napisała prawdy, tylko wręcz odwrotnie, próbowała oskarżyć polskich pilotów, w tym dowódcę sił powietrznych gen. Błasika, w sposób niedopuszczalny, kłamliwy i brutalnie fałszujący przebieg wydarzeń. Nie można uznać raportu pani Anodiny za raport prawdziwy - wręcz przeciwnie zawiera on fałsze, które później były powielone przez raport Millera tak dalece, że nawet mając jednoznaczne dowody na eksplozję, pan Miller zdecydował ukryć ten fakt - zaznaczył minister.

Pytany o ocenę współpracy ze stroną rosyjską w śledztwie szef MON zarzucił ponadto Rosji granie na zwłokę oraz niedopełnianie obowiązków. Ta współpraca nigdy nie była dobrze realizowana, począwszy od pierwszego momentu, gdy pierwsi polscy eksperci wieczorem 10 kwietnia przylecieli na miejsce - dodał Macierewicz.

Polityk wskazał w tym kontekście m.in., że strona rosyjska - wbrew podjętym przez siebie zobowiązaniom - nie dostarczyła komisji Millera blisko stu kluczowych dokumentów, dotyczących m.in. sposobu funkcjonowania lotniska Smoleńsk Północny. Jak dodał, do dnia dzisiejszego nie są one dostępne dla strony polskiej.

Szef MON zarzucił też Rosji, że odmówiła możliwości przesłuchania i postawienia zarzutów nawigatorom rosyjskim, którzy świadomie wprowadzali w błąd polskich pilotów. Krótko mówiąc, dramat smoleński był kontynuowany przez Rosjan, zarówno przez podawanie nieprawdziwych informacji, utrudnianie wyjaśniania prawdy i oszukiwanie strony polskiej, oraz upowszechnianie w propagandzie kłamstw przerzucających odpowiedzialność za cały dramat na Polaków - dodał minister obrony.