Na terytorium Donbasu nie ma rosyjskiej armii - zapewnił także w czwartek prezydent Rosji Władimir Putin podczas dorocznej konferencji prasowej. Dodał, że władze Ukrainy powinny porozumiewać się z separatystami w Donbasie. Putin oświadczył, że w Donbasie, na wschodzie Ukrainy, istnieją formacje, które są w stanie odeprzeć, w razie potrzeby, działania zbrojne przeciwko ludziom, którzy tam żyją. Ocenił, że jest to zgodne z interesami mieszkańców Donbasu, gdyż w przeciwnym razie doszłoby - jego zdaniem - do "rzezi" ze strony ukraińskich ugrupowań nacjonalistycznych.

Rosyjski prezydent ocenił jako niską skuteczność "formatu mińskiego", czyli porozumień zawartych w stolicy Białorusi, których celem jest uregulowanie konfliktu w Donbasie. Oświadczył, że dzieje się tak przede wszystkim z powodu stanowiska przedstawicieli władz Ukrainy którym zarzucił niechęć do realizacji porozumień.

Putin zapewnił, że nie oponował nigdy przeciwko udziałowi USA w formacie normandzkim (rozmów w gronie czterech państw: Francji, Niemiec, Rosji i Ukrainy). Ocenił, że Stany Zjednoczone są w istocie "pełnowartościowym uczestnikiem" procesu uregulowania kryzysu, niezależnie od tego, czy są uczestnikami formatu normandzkiego, czy też nie.

Rosyjski prezydent ponownie postawił zarzut, że przyczyną konfliktu w Donbasie był zamach stanu dokonany w Kijowie. Powtórzył też swą opinię, że ze względu na korzenie duchowe i historyczne Rosji i Ukrainy można uznać, iż Rosjanie i Ukraińcy są "u swoich podstaw jednym narodem".