- Biorą setki milionów dolarów, a nawet miliardy dolarów, a potem głosują przeciwko nam. Cóż, obserwujemy te głosy. Niech zagłosują przeciwko nam. Mnóstwo zaoszczędzimy. Nie przejmujemy się - powiedział Trump dziennikarzom w Białym Domu.

Ambasador USA przy ONZ Nikki Haley zapowiedziała, że Waszyngton odnotuje, jak poszczególne kraje będą głosować w czwartek na forum Zgromadzenia Ogólnego nad niewiążącą rezolucją krytykującą decyzję Trumpa ws. uznania Jerozolimy za stolicę Izraela.

Haley powiadomiła o tym na Twitterze. "Zawsze prosi się nas, byśmy robili więcej i dawali więcej - napisała. - Więc, kiedy podejmujemy decyzję, z woli narodu amerykańskiego, w sprawie tego, gdzie zlokalizować NASZĄ ambasadę, nie oczekujemy, że ci, którym pomagamy, będą wybierać nas za cel (ataku)".

Chodzi o "krytykowanie naszego wyboru" - uznała Haley i ostrzegła, że USA "odnotują sobie" kraje, które w czwartek zagłosują za rezolucją. Dodała, że prezydent Trump "bierze do siebie" czwartkowe głosowanie.

Associated Press informuje, że w piśmie rozesłanym w środę do ponad 180 państw Haley podkreśliła m.in., iż "prezydent będzie bardzo uważnie obserwował to głosowanie i poprosił, żebym zgłosiła te kraje, które zagłosowały przeciwko nam".

Palestyński minister spraw zagranicznych Rijad al-Malki zareagował na działania ambasador Haley, potępiając „amerykańskie groźby” i "zastraszanie" mające zniechęcić państwa członkowskie ONZ do potępienia uznania przez Waszyngton Jerozolimy za stolicę Izraela.

Turecki minister spraw zagranicznych Mevlut Cavusoglu powiedział dziennikarzom w w Stambule przed odlotem do Nowego Jorku wraz z al-Malkim, że "żadne szanujące się państwo nie ugnie się pod taką presją". Wezwał Waszyngton do "wycofania się z tej błędnej, niemożliwej do przyjęcia decyzji".

USA zawetowały w poniedziałek w Radzie Bezpieczeństwa ONZ rezolucję mającą skłonić Waszyngton do wycofania się z uznania Jerozolimy za stolicę Izraela. Czternastu pozostałych członków RB głosowało za przyjęciem rezolucji. W tej sytuacji wiele państw ONZ postanowiło poddać tę kwestię w czwartek pod głosowanie na forum Zgromadzenia Ogólnego. Jest bardzo prawdopodobne, że tam rezolucja zostanie przyjęta, choć nie będzie wiążąca.

Agencja dpa zwraca uwagę, że nie wiadomo jeszcze, czy w czwartek pod głosowanie na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ zostanie poddana ta sama rezolucja, czy też zostanie ona zmodyfikowana. Według Associated Press będzie to "bardzo podobna" rezolucja.

Zawetowana przez USA rezolucja wzywała "wszystkie kraje, aby powstrzymały się przed ustanowieniem misji dyplomatycznych w świętym mieście Jerozolimie", przywołując rezolucję z 1980 roku potępiającą próbę aneksji Jerozolimy Wschodniej przez Izrael.

Autorzy odrzuconej rezolucji chcieli też, żeby wszystkie państwa zastosowały się do dziesięciu dotychczasowych rezolucji dotyczących Jerozolimy uchwalonych od 1967 roku, w tym wymogu, aby ostateczny status miasta został ustalony w bezpośrednich negocjacjach między Izraelem a Palestyną.

Wpływ na czwartkowe głosowanie usiłuje wywrzeć Izrael, który przystąpił w tej sprawie do ofensywy dyplomatycznej - informuje dpa. Izraelskie MSZ zaapelowało do organizacji żydowskich na całym świecie o nakłanianie rządów, by głosować przeciwko rezolucji i nie uczestniczyć w debacie.

Dyrektor generalny w izraelskim MSZ Juwal Rotem napisał w środę na Twitterze: "Narody Zjednoczone mogą wiele, ale nie mogą zmienić historii. Nie mogą zmienić faktu, że Jerozolima jest stolicą Izraela i narodu żydowskiego i zawsze nią będzie".