"Frankfurter Allgemeine Zeitung" nazywa decyzję Komisji Europejskiej o uruchomieniu art. 7 wobec Polski "właściwym krokiem". Autor komentarza Reinhard Veser porównuje sytuację w Polsce do sytuacji w Rumunii. Publicysta "FAZ" twierdzi, że pomimo różnic oba kraje wykazują identyczne podejście do niezależnego wymiaru sprawiedliwości, widząc w tym zasadniczym elemencie demokratycznego państwa prawa "źródło problemów", a w dodatku w krytykowaniu UE posługują się argumentami z "mrocznej izby nacjonalizmu".

"UE nie wolno milczeć, gdy w krajach członkowskich naruszane są fundamenty Wspólnoty" - podkreśla Veser. Jak zaznacza, decyzja o wdrożeniu postępowania przeciwko Polsce jest słuszna. KE nie powinna jego zdaniem zbyt długo zwlekać z podobnym postępowaniem przeciwko Rumunii.

Veser zwraca uwagę, że problemy dotyczą krajów, które stosunkowo niedawno wstąpiły do UE, i wynikają z trudnego przejścia z dyktatury do demokracji i z gospodarki planowej do gospodarki rynkowej. Przykład Polski należy potraktować jako sygnał ostrzegawczy, wskazujący na kruchość demokracji nie tylko na Wschodzie. Widać, jak szybko większość reprezentująca de facto mniejszą część społeczeństwa, może wykoleić sprawiające wrażenie stabilnych instytucje, jeżeli tylko wykaże się wystarczającym brakiem skrupułów - pisze Veser na łamach "FAZ".

Szef działu zagranicznego "Sueddeutsche Zeitung" Stefan Kornelius zwraca uwagę na wielki dylemat, przed którym stoi Polska. "Większość (rządząca) w Polsce nie chce tej Europy. Chce innej Polski w innej Europie. Konsekwencją (takiej postawy) jest wystąpienie (z UE)" - pisze komentator.

"Partia rządząca PiS od lat rozwija własną filozofię państwową, która w zasadzie przewiduje likwidację modelu zachodniej demokracji zapisanej w traktatach UE. Spór o charakter państwa prawa jest tylko jednym z przykładów na odchodzenie od Europy (w oryginale: Enteuropaeisierung, czyli "odeuropeizacja" - PAP). Ten proces widoczny jest w postępowaniu z migracją czy mediami, w pojęciu ojczyzny i narodu, w potrzebie narodowo-konserwatywnej i klerykalnej tożsamości i homogeniczności" - czytamy w "SZ".Zdaniem Korneliusa konfrontacja między Warszawą i Brukselą zmierza do podobnych następstw co Brexit. Kierowana przez PiS-owską większość Polska odrzuca UE - pisze komentator.

Sięgnięcie po art. 7 oznacza "wdrożenie mechanizmu, który nie przewiduje kompromisu" - uważa Kornelius. "UE nie będzie mogła tolerować niszczenia przez kraj członkowski fundamentu Unii - porównywalnej ramy prawnej" - pisze komentator. "Jeżeli większość w Polsce nie chce przestrzegać prawa, to kraj musi opuścić UE" - twierdzi Kornelius dodając, że zdecydują o tym wybory w 2019 roku.

Zdaniem lokalnego dziennika "Stuttgarter Zeitung" UE, chcąc ukarać Polskę, "bezgranicznie się skompromituje". Jak ocenia, Bruksela "nie jest w stanie przywołać do porządku kraju członkowskiego, który niszczy demokrację". "Ta porażka będzie sygnałem dla innych krajów. Węgry, gdzie premier Viktor Orban od lat likwiduje demokrację, uzna, że miał rację. Inne rządy poczują się zachęcone do podążenia w ich ślady. Niektórzy rządzący nie zadają sobie już trudu, by tuszować ataki na państwo prawa" - pisze "Stuttgarter Zeitung".

"Maerkische Oderzeitung" zauważa, że decyzja KE jest "nie lada gratką" dla PiS. "Partia będzie mogła przedstawiać obraz rzekomo dekadenckiej i lewicowo-liberalnej UE, która zagraża narodowym interesom Polski, w jeszcze jaskrawszych barwach. Zabezpieczenie swojej władzy w kraju ma dla PiS absolutny priorytet, od europejskich wartości (partia) odeszła daleko" - twierdzi gazeta wydawana w graniczącym z Polską Frankfurcie.

Decyzja KE komentowana jest też przez niemieckie media elektroniczne. Markus Preiss w pierwszym programie telewizji publicznej ARD zaapelował, by nie zapominać, że to w Polsce działała "odważna Solidarność", która przyczyniła się do obalenia komunizmu i zjednoczenia Europy. "Wzdrygam się, gdy inni emocjonalnie domagają się wykluczenia Polski z UE. Jest to prawnie niemożliwe, a z historycznego punktu widzenia byłoby nieodpowiedzialne" - zaznaczył komentator ARD. "Polska i jej obywatele należą do UE, nawet jeśli polski rząd depcze tę Unię" - zastrzegł Preiss.

ARD opowiada się za karami finansowymi. "Polska dostaje ponad 10 mld euro netto rocznie" - podkreśla. Jego zdaniem pieniądze te mogą nadal płynąć do Polski tylko wtedy, gdy Polska będzie przestrzegała praworządności. Radio Deutschlandfunk podkreśla, że "ręka Europy pozostaje wyciągnięta (w kierunku Polski)". W przyszłości konieczne będzie zaangażowanie wielu osób "budujących mosty", by przezwyciężyć rozłam między Polską a UE - powiedziała Bettina Klein. Brukselska korespondentka radia publicznego zwraca uwagę, że w Polsce widoczne są nadal skutki komunizmu.