Puigdemont przebywa w Brukseli od czasu gdy - po ogłoszeniu niepodległości Katalonii, po referendum - został zdymisjonowany w październiku przez madrycki rząd.

Komentując wyniki wyborów powiedział, że Europa musi przyjąć do wiadomości, że rozwiązania proponowane przez premiera Hiszpanii Mariano Rajoya, "nie działają" - poinformował Reuters.

Wybory "dały prawo Katalończykom, aby zostali wysłuchani" - powiedział Puigdemont i dodał, iż zwycięstwo jest tym ważniejsze, iż doszło do niego w "klimacie przemocy i prześladowań" - poinformowała EFE.

Toni Comin z ERC - Republikańskiej Lewicy Katalonii, powiedział dziennikarzom, iż "Rajoy jest największym przegranym" i że noc wyborcza zostanie na zawsze w pamięci jako czas, w którym "obywatele przy urnach rozgromili artykuł 155".

Po przeliczeniu ponad 50 proc. głosów w czwartkowych przedterminowych wyborach do parlamentu Katalonii większość mandatów przypada partiom proniepodległościowym, opowiadającym się za odłączeniem regionu od Królestwa Hiszpanii.

Partia Obywatelska (Ciudadanos) przeciwna separatyzmowi może liczyć na 35 deputowanych, o jeden mandat mniej niż proniepodległościowa partia Razem dla Catalonii (Junts per Catalunya).

Łącznie partie proniepodległościowe mogą mieć 70 mandatów, podczas gdy ugrupowania opowiadające się za dalszą przynależnością do Hiszpanii - Ciudadanos, PSC i PP - 57. Ugrupowanie byłego premiera regionalnego rządu Carlosa Puidgemonta ERC może liczyć na 32 deputowanych, podczas gdy PSC na 18.