Polskich żołnierzy na miejscu jest nieco mniej niż 150 i stanowią oni obsługę naszych myśliwców. Podczas tej wizyty w kuluarach mówiło się, że to najpewniej ostatnie miesiące obecności polskich wojsk w tym regionie. Choć właśnie przygotowywana jest czwarta półroczna zmiana Polskiego Kontyngentu Wojskowego, która oficjalnie rozpocznie się w najbliższych tygodniach, to jednak wiele wskazuje, że kolejnej nie będzie.

Przesłanek do tego jest kilka. Władze irackie oficjalnie ogłosiły już koniec wojny z Państwem Islamskim. Choć działania wojenne jeszcze trwają, to faktycznie są one coraz mniej intensywne. Wiąże się to też z tym, że polscy lotnicy wykonują obecnie już nieco mniej misji niż jeszcze kilka miesięcy temu. Niektórzy członkowie kolacji walczącej z muzułmańskimi terrorystami już zaczynają wycofywanie sił. Kilka dni temu australijski minister obrony ogłosił, że sześć samolotów F-18 pełniących misję w Kuwejcie już w styczniu wróci na Antypody. Jest duża szansa na to, że w najbliższych miesiącach amerykańskie dowództwo misji uzna, że zadanie zostało wykonane i wówczas operacja Inherent Resolve oficjalnie zostanie zakończona.

O tym jak obecnie wygląda działalność polskich pilotów specjalnie dla dziennik.pl w Kuwejcie opowiadał zastępca dowódcy operacyjnego gen. bryg. pilot Tadeusz Mikutel.

Na czym polega nasza misja w Kuwejcie?
Gen. bryg. pilot Tadeusz Mikutel: Polskie samoloty F-16 realizują zadania rozpoznawcze i zapewniają w ten sposób wsparcie wszystkim wojskom koalicji, która walczy z Państwem Islamskim.

Jak często latają nasze samoloty?
Kilka razy w tygodniu, nie codziennie. W misjach zawsze biorą udział dwa samoloty równocześnie. Te loty trwają po pięć – sześć godzin, w ich trakcie wykonywane jest również tankowanie w powietrzu.

Jakie trudności towarzyszą tej misji?
Większych nie napotykamy, ponieważ personel jest bardzo dobrze wyszkolony, także sprawność samolotów nie jest większym problemem. Wyzwaniem są inne warunki klimatyczne, całkowicie odmienne od tych w Polsce. Wpływ na silniki i pokrycie ma np. zapylenie. Technicy muszą dbać o to bardziej niż w kraju.

Często rotowane są samoloty?
Zgodnie z potrzebami. Nie ma ścisłego terminu, np. co trzy miesiące. Jeśli samoloty są wylatane, czyli resursy są zużyte (interwał do obsługi wynosi 200 godzin), to wtedy planowo następuje rotacja.

Ile czasu potrzeba by po wylataniu tych 200 godzin znów można było używać tych samolotów?
Około dwóch tygodni. To zależy od tego jak duże jest zużycie części i jak mocno trzeba samolot doczyścić. Są to standardowe prace.

A jak często rotują się piloci?
Co trzy miesiące. To czego załogi się tutaj nauczą będzie z korzyścią dla Sił Powietrznych w Polsce. Wiedza będzie przekazywana kolejnym pokoleniom lotników.

Rozmawiał Maciej Miłosz