Jak czytamy w artykule redakcyjnym, po podjęciu przez UE 20 grudnia bezprecedensowego kroku w kierunku pozbawienia Polski prawa głosu we Wspólnocie, wśród prawicy w Europie wybuchło oburzenie. Oskarżano "bezimienną demokrację" o robienie na złość suwerennemu państwu, a węgierska prorządowa gazeta "Magyar Hirlap" grzmiała, że jest to dowód, iż Bruksela zamierza ukarać kraje, które sprzeciwiają się przyjęciu muzułmańskich migrantów - pisze "NYT".

Nie było to nic z tych rzeczy. Komisja Europejska wielokrotnie ostrzegała PiS, że jego stałe wysiłki, by podważyć niezależność sądownictwa są niedopuszczalnym atakiem na podstawową zasadę UE i zachodniej demokracji - czytamy. Gdy w Polsce przyjęto ustawy, które "upolityczniały sądowe nominacje dając zdominowanej przez PiS władzy ustawodawczej kontrolę nad ciałem, które dokonuje selekcji, Komisja nie miała innego wyjścia jak uruchomić artykuł 7 traktatu UE" - dodaje "NYT".

Dziennik przypomina, że artykuł 7 jest często nazywany "opcją nuklearną" UE, gdyż stanowi najpoważniejsze dostępne sankcje. W rzeczywistości jest on bardziej symboliczny niż dotkliwy - ocenia gazeta. Wyjaśnia, że Polska ma trzy miesiące na zajęcie się obawami KE, a jeśli tego nie zrobi, UE będzie potrzebowała zgody wszystkich innych członków, by pozbawić Polskę prawa głosu. Węgry obiecały już, że zawetują takie działania. Jednak już samo powołanie się po raz pierwszy w historii Unii na artykuł 7 to nadzwyczajne upomnienie rządu i potężnego lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego - uważa "NYT".

Od dawna jest oczywiste, że Kaczyński i ludzie jemu podobni nie mają szacunku dla praworządności. Od powrotu PiS do władzy w 2015 roku, (Kaczyński - PAP) atakował wszelki sprzeciw wobec swego narodowego programu, czy to ze strony Wspólnoty, czy też mediów, partii liberalnych czy sądów, jako działalność wywrotową wobec woli narodu - pisze gazeta.

Według "NYT" poradzenie sobie z większością tych kwestii jest zadaniem samych Polaków. Jednak niezależne sądownictwo jest nie tylko ostoją porządku demokratycznego, pod którym Polska podpisała się, gdy wchodziła do Unii Europejskiej, ale też podstawowym wymogiem funkcjonowania wspólnego rynku - zauważa. Przestrzeganie traktatów, na których opiera się Unia, niewątpliwie jest w zakresie kompetencji Komisji Europejskiej - dodaje dziennik.

Komisja Europejska słusznie powołała się na artykuł 7 - ocenia "NYT". Według amerykańskiego dziennika KE musi teraz stanowczo wyjaśnić zwolennikom Kaczyńskiego i innym siłom narodowym w całej Europie, że "istnieją czerwone linie, których nie mogą przekroczyć, nie dlatego, że tak się podoba Brukseli, ale dla ich własnego dobra. Niezależne sądownictwo jest wśród nich (czerwonych linii - PAP) najważniejsze" - dodaje.