Administracja Donalda Trumpa poszerzyła sankcje o 21 osób i 21 firm, w tym eksportujących antracyt z części Zagłębia Donieckiego kontrolowanej przez separatystów. Po artykułach DGP na ogłoszoną w piątek listę trafili były wiceminister energetyki samozwańczej Ługańskiej Republiki Ludowej Ołeksandr Melnyczuk i jego brat Serhij. Ich działalność szczegółowo opisaliśmy w 2017 r. Restrykcje obejmują zakaz wjazdu do USA i zamrożenie aktywów.

Sankcjami objęto też kontrolowany przez separatystę Doncoaltrade z Katowic i jego rosyjską spółkę Ugolnyje Tiechnołogii, jednego z największych traderów zagrabionego surowca. Węglową część listy uzupełnia Gaz-Aljans, który przejmuje coraz większą część eksportu antracytu z Donbasu, oraz Wniesztorgsierwis wraz z jego dyrektorem Władimirem Paszkowem. Tej ostatniej spółce ŁRL nielegalnie oddała w zarząd kopalnie należące do oligarchy Rinata Achmetowa. Pisaliśmy o nich my i Ukraińcy z portalu Liga.net i agencji Zachidfront.

Cytując George’a Orwella, "dziennikarstwo jest drukowaniem tego, czego ktoś inny nie chce, by zostało wydrukowane; wszystko poza tym jest PR". Śledztwo DGP miało ogromne znaczenie dla Ukrainy - komentuje ukraińska posłanka Wiktorija Wojcicka, sekretarz parlamentarnej komisji energii. Co oznaczają sankcje USA? Zachodnie banki sprawdzają klientów. Wpisanie danej osoby lub firmy na listę sprawia, że nie założy ona już konta na Zachodzie i będzie miała problem z wypłaceniem lub przelaniem środków z istniejących rachunków. Większość banków w UE najpewniej zamrozi jej aktywa - tłumaczy DGP Tomasz Włostowski kierujący brukselską kancelarią EUTradeDefence, specjalista w zakresie sankcji.

Zagrożeni mogą się czuć także kontrahenci Melnyczuka. Kto dostarcza dobra, usługi lub wsparcie materialne osobom fizycznym i prawnym, które trafiły na listę za ich działalność na Ukrainie, może się narazić na sankcje - ostrzegł sekretarz skarbu USA Steven Mnuchin. Kontynuując interesy z firmą objętą sankcjami, w rozumieniu prawa wspierałby ją - tłumaczy Włostowski. Innymi słowy, represje mogą dotknąć takie podmioty, jak Carbo Holding i K-Investments (obie z Zielonej Góry), o ile wciąż będą kupować węgiel od Ugolnych Tiechnołogii. Z dokumentów, którymi dysponujemy, wynika, że dotychczas kupowały. One same zaprzeczają.

Kijów z zadowoleniem przyjął krok Biura ds. Kontroli Aktywów Zagranicznych (OFAC) Departamentu Skarbu. "Krok po kroku sankcje pokrywają każdego zaangażowanego w działalność rosyjskiej administracji okupacyjnej na ziemiach ukraińskich" - napisał na Twitterze szef MSZ Pawło Klimkin. Dla Ukrainy to sukces. Ten biznes zbudowano na brudnym mechanizmie, w ramach którego ukraińskie surowce są wywożone, a zyski finansują wojnę na Wschodzie. To sygnał dla okupanta i separatystów, że świat ich obserwuje i nie wybacza otwartego rabunku - tłumaczy DGP posłanka Wojcicka. W ten sposób stopniowo zmniejszamy zyski beneficjentów wojny i jesteśmy o krok bliżej jej zakończenia – dodaje.

Amerykanie dopisali na czarną listę także wiceministra energetyki Andrieja Czeriezowa. Inaczej przyjęli to Rosjanie. "W Waszyngtonie nijak nie mogą pozbyć się iluzji, że można nas wystraszyć odmowami amerykańskich wiz albo zakazami handlowymi" - czytamy w komunikacie MSZ. Resort zastrzegł sobie prawo do odpowiedzi. "Waszyngtońscy stratedzy powinni pomyśleć, że bezsensowną kampanią sankcyjną pokazują całemu światu własną bezsilność" - dowodzą urzędnicy.

Zdecydowana decyzja USA kontrastuje z zachowaniem Komisji Europejskiej w sprawie antracytowego skandalu. Jesienią służby prasowe KE nie odpowiedziały konkretnie na pytania DGP o handel węglem z Donbasu, a dopytywane – zamilkły. Choć Melnyczuka nie ma na czarnej liście UE, znajduje się na niej ŁRL jako organizacja. W opinii części prawników na tej podstawie można podważyć legalność importu antracytu, ponieważ część zajmujących się tym spółek ŁRL przejęła na własność, a inne płacą jej podatki. Teraz sytuacja Melnyczuka może się zmienić także w UE. Kto trafia na amerykańską czarną listę, ma większe szanse, że sankcjami obejmie go Unia, i odwrotnie – mówi mec. Włostowski.

Minister energii Krzysztof Tchórzewski początkowo bagatelizował proceder, by ostatecznie przyznać w rozmowie z DGP, że jest to moralnie "naganne i powinny się tym zająć odpowiednie służby". Wiceszef MSZ Jan Dziedziczak w odpowiedzi na interpelację posłów Nowoczesnej napisał, że "import towarów pochodzących z terenów państwa ukraińskiego znajdujących się pod kontrolą separatystów musi odbywać się zgodnie z prawem ukraińskim”. Urzędnik oskarżył przy tym DGP, iż „nie można wykluczyć, że powstanie i opublikowanie artykułu w przeddzień wizyty ukraińskiego ministra energetyki w Polsce było inspirowane przez kręgi dążące do osłabienia relacji polsko-ukraińskich”. „Dlatego zasadne wydaje się, by w tej sprawie wypowiedziały się kompetentne służby i zbadały jej całokształt” – dodał.

Nasze władze do tej pory nie zablokowały antracytu z Doniecka i Ługańska. Pierwszy tekst na ten temat opublikowaliśmy 4 października 2017 r. Z danych kolei RŻD, które ujawniła Liga.net, wynika, że gdy we wrześniu koleją wwieziono do Polski 4,3 tys. t surowca, to w październiku było to już 31,6 tys. t, a w listopadzie – 22,2 tys. t. Nasi informatorzy w otoczeniu Achmetowa potwierdzają, że proceder nie został wstrzymany. Śledztwo w sprawie zagrabionych kopalń prowadzi ukraińska prokuratura. Wniosek o pomoc prawną do Warszawy jest już gotowy. Stanowiska polskich resortów dyplomacji i energii w sprawie piątkowej decyzji OFAC nie udało nam się uzyskać.