Chodzi o dyrektywę UE z 2008 r., która określa wartości dopuszczalne zanieczyszczeń i progi alarmowe dla ochrony zdrowia. Jej cel to zmuszenie państw członkowskich do utrzymywania takiej jakości powietrza, by nie zagrażało ono zdrowiu ludzi. Komisja pozywając Polskę alarmowała, że zbyt wysokie stężenie pyłów w powietrzu stwarza poważne zagrożenie dla zdrowia publicznego.

- Sam fakt przekroczenia dopuszczalnych wartości stężenia PM10 w otaczającym powietrzu wystarczy do stwierdzenia uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego - podkreślił Trybunał.

Komisja Europejska skierowała do niego sprawę, bo uznała, że polskie władze nie przestrzegają dobowych i rocznych wartości dopuszczalnych dla stężenia PM10 w szeregu stref i aglomeracji i nie dokonały prawidłowej transpozycji przepisów dyrektywy w sprawie jakości powietrza. Regulacje te mówią, że w przypadku przekroczenia wartości dopuszczalnych programy ochrony powietrza mają określać takie działania, aby okres przekroczeń był jak najkrótszy.

Trybunał opierając się o przedstawione przez Polskę dane stwierdził, że od 2007 do 2015 r. włącznie, dobowe dopuszczalne wartości pyłu zawieszonego w powietrzu (PM10) były stale przekraczane w 35 spośród 46 stref jakości powietrza w naszym kraju. Ponadto w dziewięciu strefach stale przekraczane były również roczne dopuszczalne wartości. "Stwierdzone w ten sposób przekroczenie należy uznać za trwałe" - zaznaczyli sędziowie.

Zanieczyszczenie pyłem PM10 w Polsce jest spowodowane głównie tzw. niską emisją (czyli emisją ze źródeł o wysokości nieprzekraczającej 40 metrów) z ogrzewania gospodarstw domowych. Pył PM10 może zawierać substancje toksyczne, takie jak wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne, metale ciężkie, dioksyny i furany. Pył ten zawiera cząstki o średnicy mniejszej niż 10 mikrometrów, które mogą przenikać do górnych dróg oddechowych i płuc.

KE argumentowała, składając pozew, że środki legislacyjne i administracyjne, podjęte w Polsce w celu ograniczenia nieprzepisowych wartości, są niewystarczające.

Jeden z przepisów unijnej dyrektywy mówi bowiem, że w wypadku przekroczenia wartości dopuszczalnych państwo członkowskie powinno ustalić takie plany działania, dzięki którym okres nierespektowania wartości byłby jak najkrótszy. Przy czym plany te powinny być sporządzane "wyłącznie przy założeniu równowagi między celem obniżenia ryzyka zanieczyszczenia a różnymi wchodzącymi w grę interesami publicznymi i prywatnymi".

Trybunał przypomniał, że obowiązek sporządzania tego rodzaju planów ciąży na Polsce od 11 czerwca 2010 r. W przyjętych przez Polskę planach terminy przewidziane na likwidację przekroczeń zostały ustalone - w zależności od konkretnej strefy - między 2020 r. a 2024 r.

Odnosząc się do tych zastrzeżeń Polska argumentowała, że przedstawione przez nią terminy są w pełni dostosowane do "skali przekształceń strukturalnych, niezbędnych do położenia kresu przekroczeniom". Zwróciła jednocześnie uwagę na trudności społeczne, gospodarcze i budżetowe, jakie wiążą się z podjęciem "koniecznych" i "znacznych" inwestycji technicznych.

W odpowiedzi Trybunał uznał, że choć takie okoliczności mogą być brane pod uwagę, to Polska nie wykazała w swojej argumentacji, iż wspomniane trudności, które nie mają charakteru wyjątkowego, rzeczywiście uniemożliwiają wyznaczenie krótszych terminów.

Zdaniem Trybunału podany przez Polskę argument nie usprawiedliwia wyznaczenia tak długich terminów na położenie kresu przekroczeniom. W związku z tym orzekł, że przekraczając w czterech strefach dobowe wartości dopuszczalne dla stężenia pyłu PM10 w otaczającym powietrzu (zwiększone o margines tolerancji), Polska naruszyła prawo Unii.

Trybunał stwierdził również, że w żadnym z programów ochrony powietrza przyjętych przez Polskę na szczeblu krajowym czy regionalnym nie wspomniano wyraźnie, że programy te powinny umożliwiać ograniczenie przekroczeń wartości dopuszczalnych w możliwie najkrótszym terminie, co jest wymagane.

- W tym stanie rzeczy i wobec uwzględnienia trzech pierwszych zarzutów Trybunał uznał, że transpozycja dyrektywy do prawa polskiego nie jest w stanie zapewnić rzeczywiście pełnego zastosowania tej dyrektywy - podsumowuje orzeczenie.

Po tym jak Trybunał stwierdził uchybienie, Polska powinna jak najszybciej dostosować się do wyroku. Jeżeli Komisja uzna, że państwo członkowskie nie zastosowało się do niego, może wnieść nową skargę i domagać się sankcji finansowych.

Małecki: Problemy z jakością powietrza obciążają rząd PO-PSL

Problemy z jakością powietrza obciążają rząd PO-PSL - powiedział w czwartek w Toruniu sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Maciej Małecki odnosząc się do orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE ws. złamania przez Polskę przepisów dotyczących jakości powietrza.

Nie znam sentencji orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości. Problemy z jakością powietrza bezwzględnie obciążają poprzedni rząd (PO-PSL). Przykładem jest chociażby Toruń, gdzie była możliwość ogrzania znacznej części miasta czystą energią. Ta szansa została zablokowana. Dyskryminacja geotermii toruńskiej, dyskryminacja każdej geotermii w Polsce przez poprzednią ekipę była równoznaczna z pogarszaniem czystości potwierdza, warunków do życia - ocenił Małecki.

Czytaj więcej

Jego zdaniem było to blokowanie potencjału całej Polski. My uwalniamy potencjał całego kraju. To jest właśnie zrównoważony rozwój - stawianie na polski kapitał. Pokazujemy, że dobra zmiana to nie tylko uszczelnienie podatku VAT, pogonienie mafii paliwowej, to nie tylko środki na program Rodzina 500 Plus, ale również uwolnienie polskiego kapitału, zrównoważony rozwój i szansa na rozwój polskich technologii - dodał Małecki.

Wiceminister środowiska, główny geolog kraju Mariusz Orion Jędrysek wskazał, że nie potrafi orzeczenia TS skomentować, bo go nie zna. Jakość powietrza nie jest w mojej kompetencji. Geotermia bez wątpienia jest wyjściem, żeby mieć czystsze, lepsze powietrze niż dzisiaj - wskazał.

Woźny: Jakość powietrza, którym oddychają Polacy to efekt wieloletnich zaniedbań

Jakość powietrza, którym oddychają Polacy to efekt wieloletnich zaniedbań - mówił wiceminister przedsiębiorczości i technologii Piotr Woźny. Dodał, że do problemu zanieczyszczonego powietrza Polska musi podejść systemowo i zacząć od poprawy sytuacji osób mniej zamożnych.

Woźny w czwartek podczas konferencji prasowej przypomniał, że "już w 2000 roku Najwyższa Izba Kontroli wzywała rządzących do tego, żeby wprowadzili stosowne normy jakościowe dla paliw i stosowne normy jakości dla kotłów".

Dzisiejszy wyrok Trybunału, który stwierdza z całą mocą, że Polska nie ustanowiła skutecznego systemu ochrony dla swoich obywateli, jeżeli chodzi o jakość powietrza pokazuje, że te skumulowane opóźnienia dotykają nas dzisiaj z całą mocą - ocenił wiceminister.

Woźny podkreślił, że do tego problemu trzeba podejść w sposób systemowy. Chcemy poprawić jakość powietrza w Polsce, chcemy poprawić jakość życia mniej zamożnych gospodarstw domowych i chcemy też poprawić efektywność energetyczną Polski - mówił.

Zaznaczył, że ostatni cel uda się osiągnąć "doprowadzając do tego, że Polacy będą mniej wydawali na energię cieplną, doprowadzając do tego, że budżety domowe będą w mniejszym stopniu obciążone kosztami ogrzewania".

Woźny: program termomodernizacji dla 22 gmin będzie kosztował ok. 750 mln zł

Realizacja pilotażowego program termomodernizacji dla 22 gmin, w których mieszka 770 tys. osób, będzie kosztowała ok. 750 mln zł - powiedział Piotr Woźny.

Zaczynamy od programu skierowanego do tych mniej zamożnych osób, mniej zamożnych Polaków. Zaczynamy od pilotażu, bardzo zaawansowanego w 22 gminach z 33 z listy Światowej Organizacji Zdrowia. To jest około 15-16 tys. domów, w których mieszkają ci mniej zamożni (...). Taki program będzie kosztował około 750 mln zł" - powiedział. Wyjaśnił, że w tych 22 miastach mieszka 770 tys. osób.

Po przeprowadzeniu tego pilotażu będziemy w stanie szacować koszty tej operacji na terenie całej Polski - oświadczył. Wyjaśnił, że np. w umowie z gminą Skawina, która podlega pilotażowi zapisano, że 70 proc. kwoty wyłoży rząd, a 30 proc. samorząd.

Musimy sprawdzić, na ile władze innych samorządów są skłonne do współpracy z nami i wtedy będziemy w stanie podać, po pierwsze - realne koszty przeprowadzenia całej operacji, po drugie - ile to będzie kosztowało podatników - poinformował.

"Pierwszy cel w walce ze smogiem - termomodernizacja domów mniej zamożnych Polaków"

Naszym celem jest doprowadzenie do tego, że domy mniej zamożnych Polaków będą poddawane termomodernizacji i będzie się z nich wydobywać mniej szkodliwych substancji, a jednocześnie mieszkańcy będą płacić mniej na ciepło - mówił w czwartek Woźny.

Jak podkreślił Woźny, to dopiero początek. Następnie musimy sprowadzić do wspólnego mianownika wydatkowanie wszystkich środków publicznych w Polsce, które idą na poprawę jakości powietrza. Naszym problemem jest wielość programów. Musimy doprowadzić do tego, że pieniądze będą wydawane według jednego formatu - powiedział wiceminister.

Jego zdaniem, w pierwszej kolejności i w głównej mierze te środki powinny zostać wykorzystane na poprawę sytuacji mniej zamożnych. Dzisiejsze mechanizmy dotacyjne powodują, że ludzie mniej zamożni są z nich "wycięci". Nie mają wkładu własnego by uzyskać dofinansowanie - wyjaśnił. Musimy doprowadzić do tego, że środki publiczne zostaną skierowane na wsparcie tych osób - podkreślił.

Zdaniem Woźnego, najważniejszym źródłem finansowania może być NFOŚ. Chcemy jego środki, a szacujemy je na ok. 15,5 mld zł, zaangażować na poprawę jakości powietrza, ale koordynować działania Funduszu ze wszystkimi innymi instytucjami, w tym i samorządami. Musimy zejść na poziom konkretnego domu, ulicy, miasta, wiedzieć o nich wszystko co powinniśmy wiedzieć, żeby poprawić jakość powietrza w tym miejscu - tłumaczył wiceminister.

Woźny: Chcemy zakończyć walkę ze smogiem do 2027 r.

Chcielibyśmy to zrobić w dziewięć lat. Na koniec trzeciej kadencji rządów PiS, kiedy będziemy mogli dokończyć kolejną perspektywę budżetową UE na lata 2021-2027 - powiedział w czwartek Woźny. Jak wyjaśnił, właśnie w tej perspektywie budżetowej "będziemy chcieli ustalić z KE warunki specjalnego programu operacyjnego czystego powietrza dla Polski".

Jak mówił, "będziemy mieli już trzy lata doświadczeń i zebrane informacje na temat, jak to zrobić i będziemy to mogli skonsumować w tamtym programie operacyjnym". Tak, aby z końcem 2027 r. móc powiedzieć, że udało się nam przywrócić wszystkim Polakom możliwość oddychania pełną piersią i czystym powietrzem - dodał wiceminister.