Tym samym liczba ofiar piątkowego zamachu na południu kraju wzrosła do czterech. Obrażenia odniosło 15 osób.

"Pułkownik Arnaud Beltrame nie żyje, oddał życie za swój kraj. Francja nigdy nie zapomni jego bohaterstwa, odwagi i poświęcenia" - napisał na Twitterze Collomb. Beltrame miał 45 lat, był żonaty, nie miał dzieci.

Zmarłemu policjantowi hołd oddał prezydent Emmanuel Macron, nazywając go bohaterem, który "zasługuje na szacunek i podziw całego narodu". Jego zachowanie było dowodem na "odwagę i wyjątkowe poświęcenie" - napisał szef państwa w porannym oświadczeniu.

W międzyczasie francuska policja zatrzymała 17-letniego przyjaciela sprawcy zamachu - poinformował w sobotę kierujący śledztwem paryski prokurator Francois Molins.

Młody mężczyzna został zatrzymany w nocy z piątku na sobotę z powodu możliwych "powiązań przestępczych" z organizacją terrorystyczną.

17-latek to druga osoba zatrzymana w tej sprawie. W piątek wieczorem zatrzymano partnerkę życiową sprawcy zamachu. Nie podano jej tożsamości.

Śledczy usiłują obecnie ustalić motywy sprawcy i znaleźć jego ewentualnych wspólników.

Wczoraj Szef MSW Francji poinformował, że napastnik to pochodzący z Carcassonne 26-letni Redouane Lakdim, uprzednio notowany za drobne przestępstwa i posiadanie narkotyków, który uległ radykalizacji. Był obserwowany przez francuskie służby, lecz nie był przez nie uważany za zagrożenie na tle islamistycznym. Jak powiedział Collomb, na razie wszystko wskazuje na to, że Lakdim działał w pojedynkę. Media podały, że mężczyzna, z pochodzenia Marokańczyk, zażądał wypuszczenia Salaha Abdeslama, sprawcy zamachu w Paryżu w listopadzie 2015 roku. W lutym w Belgii rozpoczął się proces przeciw Abdeslamowi, który jest oskarżony o "usiłowanie zabójstwa w kontekście terrorystycznym" w marcu 2016 roku, gdy cztery miesiące po ucieczce z Francji wdał się w strzelaninę z brukselską policją.

Według władz ok. godz. 11 Lakdim zatrzymał samochód w Carcassone, po czym zabił jedną z jadących nim osób strzałem w głowę, a drugą ranił. Następnie z samochodu otworzył ogień do uprawiających jogging funkcjonariuszy policji z oddziału prewencji, raniąc jednego z nich w ramię, i skierował się do odległego o ok. 10 km Trebes. Ok. godz. 11.15 wtargnął do supermarketu, gdzie zginęły kolejne dwie osoby. Według kilku świadków, w tym burmistrza Trebes Erica Menassiego, sprawca, wchodząc do sklepu, krzyczał: "Allahu akbar" (Bóg jest wielki), zabiję was wszystkich" i "Jestem żołnierzem Daesh" (arabski akronim nazwy Państwa Islamskiego).

Jedna z osób uwięzionych w sklepie z napastnikiem relacjonowała, że wraz z dziewięcioma innymi osobami schroniła się w chłodni i po upływie około godziny cała grupa uciekła drzwiami na tyłach sklepu. Według relacji innej osoby część klientów i pracowników sklepu zdołała uciec do sąsiedniego warsztatu samochodowego i tam się ukryć. Wkrótce potem policja przypuściła atak na supermarket i zabiła napastnika.

Szef francuskiego MSW pochwalił odwagę jednego z policjantów, 45-letniego podpułkownika policji, który zaproponował wymianę siebie na jednego z zakładników. Zdołał ukryć przed napastnikiem włączony telefon komórkowy, dzięki czemu zachował kontakt z policją na zewnątrz. Oficer ten został poważnie ranny; nie jest jasne, czy ranił go napastnik, czy też pomyłkowo sama policja podczas ataku na supermarket. Jak przekazał Collomb, elitarne jednostki wkroczyły do akcji, gdy ze środka rozległy się odgłosy strzałów.

Odpowiedzialność za wydarzenia w Trebes wzięła na siebie dżihadystyczna organizacja Państwo Islamskie (IS), która w komunikacie opublikowanym przez propagandową agencję Amak oświadczyła, że sprawca był "żołnierzem kalifatu". Nie przedstawiła jednak dowodów na potwierdzenie tych słów ani nie podała żadnych dodatkowych informacji. Prezydent Francji Emmanuel Macron oświadczył, że incydent wygląda na akt terroryzmu oraz że siły bezpieczeństwa zabezpieczają miejsce zdarzenia. Dochodzenie w tej sprawie przejęła specjalna prokuratura antyterrorystyczna w Paryżu.

Po uwolnieniu zakładników i zabiciu napastnika miejscowe władze zniosły tymczasowy zakaz opuszczania szkół i przedszkoli przez dzieci, wydany ze względów bezpieczeństwa. "Rodzice mogą już odbierać swoje dzieci" - podano. Ponad 240 osób zginęło we Francji od 2015 roku w atakach przeprowadzonych przez sprawców ślubujących wierność IS lub zainspirowanych działalnością tej ekstremistycznej organizacji - przypomina Reuters. Francja należy do dowodzonej przez USA koalicji zwalczającej IS w Syrii i Iraku, a w Afryce Zachodniej tysiące jej żołnierzy walczą z dżihadystycznymi ugrupowaniami powiązanymi z Al-Kaidą.

W lutym Collomb powiedział, że od początku stycznia francuskie siły bezpieczeństwa udaremniły przygotowania do dwóch ataków. W miarę jak IS ponosi kolejne klęski w Syrii i Iraku, gdzie jeszcze niedawno kontrolowało znaczące obszary, jego sympatycy coraz częściej próbują przeprowadzać ataki we Francji.