Zarzuty dotyczą Greków, z których dwaj mają po 20 lat, jeden ma 17, a jeszcze jeden - 36. Będą sądzeni za spowodowanie "niebezpiecznych uszkodzeń ciała" i "strat materialnych" oraz "zakłócanie" życia społecznego - przekazało źródło sądowe.

Według agencji AP jeden z podejrzanych powiedział policji, że zirytowała go niedawna wypowiedź burmistrza, z której wynikało, że popiera on bardziej przyjazne stosunki z Turcją.

Dwukrotnie wybierany na szefa miasta Janis Butaris jest znany z wystąpień przeciwko nacjonalistom, w Salonikach często zaś dochodzi do ekscesów organizacji ekstremistycznych.

Butaris trafił do szpitala po tym, jak został pobity przez ok. 12 osób podczas sobotniej ceremonii upamiętniającej zabicie Greków pontyjskich przez Turków podczas pierwszej wojny światowej. - Bili mnie wszędzie, kopali, uderzali pięściami - relacjonował w niedzielę agencji prasowej ANA burmistrz, określając siebie jako ofiarę "podłej napaści".

Kilkanaście osób podeszło do Butarisa i zażądało, by opuścił ceremonię opuszczenia flagi - relacjonowała szefowa rady miejskiej Salonik Kalipso Gula. Na zdjęciach widać, że gdy burmistrz próbował odejść, ludzie zaczęli obrzucać go przedmiotami i przewrócili go. Widać też, jak młody mężczyzna próbuje go kopać.

Już po napaści kilka osób próbowało wybić szyby w samochodzie, którym Butaris odjeżdżał z miejsca incydentu. Prokuratura w Salonikach prowadzi śledztwo w sprawie innych ewentualnych uczestników ataku.

Premier Grecji Aleksis Cipras określił napastników jako "ultraprawicowych zbirów, którzy będą musieli ponieść konsekwencje swoich działań".

Większość partii w parlamencie potępiła napaść. Jednak córka przywódcy skrajnie prawicowej partii Złota Jutrzenka (Złoty Świt) Urania Michaloliakos oskarżyła Butarisa o to, że jest "antygrecki" i pogratulowała napastnikom.

- Ta napaść wywołuje nie tylko wstyd, ale też niepokój - podkreślił w niedzielę Butaris, dodając, że populizm i nacjonalizm zagrażają demokracji i społeczeństwu.