Feministki na Facebooku wezwały także do bojkotu samego hotelu. - Gwałt nie ma rasy, nie ma płci - mówiła aktywistka Bianca cytowana przez portal gazeta.pl.

Kobieta dodawała, że Włoszki "nie chcą być bronione" przez nacjonalistów. Inna Włoszka na nagraniu mówiła natomiast, że "bardziej boi się nazistów i faszystów" i wzywała, by lokalne władze nie dawały ONR i Forza Nuova żadnej przestrzeni do działania.

We wpisie na Facebooku grupa Non Una Di Meno wskazywała, że kobiety nie chcą być "ochraniane", ale mieć wolność decydowania o swoich ciałach. Zarzuciły ONR i Forza Nuova wykorzystywanie kobiet do "rasistowskiej propagandy". Zwróciły też uwagę, że nacjonaliści zupełnie pomijają fakt, że imigranci, którzy zgwałcili Polkę, zaatakowali też transseksualną kobietę z Peru.

"Żadnych nazistów w naszym mieście", "W naszym mieście nie ma miejsca na rasizm, seksizm i ksenofobię" - grzmią posty i tagi włoskich feministek na Facebooku.

Patrole narodowców w Rimini. Rzecznik ONR: Naszym celem jest zapewnienie bezpieczeństwa Europejczykom

Rok po brutalnym gwałcie na Polce w Rimini, dokonanym przez imigrantów z Afryki, Obóz Narodowo-Radykalny wysłał do włoskiego kurortu 50 działaczy, aby patrolowali plażę celem "zapewnienia bezpieczeństwa turystom".

Delegacja ONR pojawiła się w Rimini w czwartek, gdzie wzięła udział w konferencji "Europe Awake" zorganizowanej przez narodową włoską partię Forza Nuova. Polscy nacjonaliści mówili na konferencji, że "należy walczyć z muzułmańskim najazdem" i "wziąć sprawy w swoje ręce", skoro "gwałty imigrantów żyjących na koszt państwa to dla Włochów chleb powszedni".

Po spotkaniu Polacy wyruszyli na plażę na pierwszy patrol. - Naszym głównym celem jest zapewnienie bezpieczeństwa we włoskim kurorcie turystom, Europejczykom - tłumaczy w rozmowie z Wirtualną Polską rzecznik ONR Michał Jelonek.

- Będziemy przez kilka dni patrolować plażę, bulwary, ale również centrum miasta. Ludzie z ONR są łączeni z patrolami działaczy z Forza Nuova. Patrole są mieszane, podzielone na kilka grup. Plaża w Rimini jest dość długa i obszerna, niemożliwością więc byłoby skuteczne patrolowanie jedną, wielką grupą. Będziemy podzieleni na podgrupy - opowiada Jelonek.

Rzecznik ONR twierdzi, że napaści na polską parę sprzed roku "nic się w Rimini praktycznie nie zmieniło". - Plaża w Rimini nie jest zabezpieczona. Środki bezpieczeństwa ograniczają się do oddelegowania przez władze miasta starszych osób, takich, które znamy z ochraniania osiedli. Może kilka osób w średnim wieku, przechadzających się w odblaskowych kamizelkach. To w żaden sposób nie jest wystarczające. Poza tym jest bardzo ograniczony monitoring. Nie ma tam policji. Przez rok nie zmieniło się absolutnie nic - mówi.

Na pytanie dziennikarza Wirtualnej Polski, ile czasu działacze ONR spędzą w Rimini, Jelonek odpowiada enigmatycznie, że "kilka dni". - Będą podejmowane różne akcje. Jakie? W zależności od potrzeby - podsumowuje krótko.