Wyrok polskiego sądu nakazywał telewizji ZDF przeproszenie za użycie zwrotu "polskie obozy zagłady".

Szynkowski vel Sęk stwierdził w piątek w TVP Info, że decyzja niemieckiego trybunału ma "dwa aspekty". Z jednej strony w uzasadnieniu tego wyroku, które czytałem, sąd stwierdza, że określenie tak bolesne dla Polaków, tak fałszywe historycznie, jak "polskie obozy koncentracyjne" nie zasługuje na ochronę prawną - to jest dobra wiadomość. Ale z drugiej strony sąd uchyla wyroki sądów wcześniejszych instancji, które mówiły jasno, że telewizja ZDF powinna w sposób właściwy przeprosić byłego więźnia obozu koncentracyjnego - powiedział wiceminister.

Według niego, niemieckiemu Federalnemu Trybunałowi Sprawiedliwości "zabrakło wrażliwości". Niestety ten wyrok kładzie się cieniem na wcześniejszych deklaracjach niemieckich polityków, którzy (...) - zarówno szef niemieckiego MSZ, jak i kanclerz Angela Merkel - mówili jasno o niemieckiej odpowiedzialności za obozy koncentracyjne - ocenił.

Szynkowski vel Sęk podkreślił, że "bardzo żałuje, że za jasnymi deklaracjami części niemieckich polityków, czasami nie idą wyroki niemieckich sądów". Tutaj jest jeszcze długa droga przed nami, żeby cała niemiecka klasa polityczna zrozumiała, jak bolesne jest tego rodzaju sformułowanie, jak bardzo jest ono w Polsce źle odbierane - wskazał wiceszef MSZ.

Zdaniem polityka telewizja ZDF postąpiła w sposób "nie do zaakceptowania, powinna za to przeprosić, bo naruszyła polskie uczucia" - byłego więźnia i wszystkich Polaków.

Takie sformułowania, jak "polskie obozy koncentracyjne" - mówił Szynkowski vel Sęk - nigdy nie powinny się pojawić, a jeśli już tak się zdarzy, to "natychmiast powinny być przeprosiny a wyroki sądów powinny też jasno to wskazywać".

Wiceszef MSZ powiedział, że pojawia się również "pytanie prawne" - "na ile sąd w Niemczech może odmówić realizacji wyroku polskiego sądu?". To jest głęboka kwestia do zastanowienia się, na ile sąd niemiecki miał do tego prawo. Ja mam w tej sprawie wątpliwości - powiedział Szynkowski vel Sęk.

Były więzień niemieckiego obozu Auschwitz Karol Tendera wytoczył proces za posłużenie się przez ZDF w 2013 r. określeniem "polskie obozy zagłady Majdanek i Auschwitz" w informacji na jej portalu, dotyczącej planowanej emisji programu dokumentalnego. W grudniu 2016 r. krakowski sąd apelacyjny nakazał niemieckiej stacji umieścić na stronie głównej jej serwisu internetowego przeprosiny za użycie tego określenia. Wyrok był prawomocny. W zeszłym roku wpłynęła skarga kasacyjna pełnomocników ZDF od wyroku Sądu Apelacyjnego w Krakowie, który orzekł, że ZDF ma przeprosić b. więźnia Auschwitz. W październiku ub.r. SN zdecydował o przyjęciu tej skargi kasacyjnej do rozpoznania na rozprawie, oczekuje ona na wyznaczenie terminu.

Sprawą wyegzekwowaniem przeprosin zajmowały się niemieckie sądy, trafiła ona na koniec do Federalnego Trybunału Sprawiedliwości (BGH). Orzekł on, że wyrok sądu w Krakowie - uznający, że niemiecka ZDF musi w określony sposób przeprosić na swojej stronie internetowej za użycie zwrotu "polskie obozy zagłady" - nie może być egzekwowany w RFN, gdyż byłoby to "oczywistym naruszeniem fundamentalnego prawa wolności opinii oraz mediów". Wyrok zapadł 19 lipca, we wtorek został opublikowany przez BGH.

Mec. Lech Obara, reprezentujący b. więźnia Auschwitz Karola Tenderę, zapowiedział w środę, że zwróci się do SN o zadanie pytania prejudycjalnego Trybunałowi Sprawiedliwości UE ws. wyegzekwowania w Niemczech polskiego wyroku, nakazującego telewizji ZDF przeproszenie za użycie zwrotu "polskie obozy zagłady".