Krytykę wizyty Erdogana w Niemczech Maas ocenił "za część demokratycznych realiów" jego państwa. Konsekwencją tego nie powinno jednak być, że Erdogan nie może więcej przyjeżdżać do Niemiec. Przeciwnie - jest bardzo dużo spraw, które razem musimy omówić - stwierdził. Relacje Berlina z Ankarą są napięte od czasu udaremnionego zamachu stanu w Turcji z lipca 2016 roku, w następstwie którego uwięziono kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Wśród nich z politycznych powodów zatrzymano ponad 30 obywateli Niemiec, z których siedmiu wciąż przebywa w aresztach.

Z tego powodu państwową wizytę w Niemczech tureckiego prezydenta krytykują m.in. politycy Lewicy, Zielonych oraz Alternatywy dla Niemiec (AfD). Przeciwko Erdoganowi zaplanowano demonstracje w pobliżu Bramy Brandenburskiej - odnotowuje dpa.Zaplanowana na 28 i 29 września wizyta Erdogana w Berlinie będzie jego pierwszą oficjalną podróżą do Niemiec od czterech lat. Turecki szef państwa ma następnie pojechać do Kolonii. Nie jest jeszcze wiadomo - podkreśla dpa - czy wygłosi tam przemówienie do licznej mniejszości tureckiej w Niemczech.

Oprócz kwestii obywateli niemieckich aresztowanych nad Bosforem Berlin i Ankarę dzieli m.in. polityka wobec Kurdów. Politycy z obu państw różnili się również ostatnio w ocenach głośnej decyzji mającego tureckie korzenie piłkarza Mesuta Oezila o rezygnacji z gry w reprezentacji Niemiec. Od początku roku dwaj sojusznicy w NATO utrzymują jednak, że chcą znormalizować swoje stosunki. W tym celu w ubiegłym tygodniu Maas odwiedził Ankarę.

Pod koniec lipca niemieckie ministerstwo spraw zagranicznych odwołało ostrzeżenie dla podróżujących do Turcji. Doszło do tego m.in. z powodu zniesienia w tym państwie stanu wyjątkowego, który trwał dwa lata po nieudanej próbie puczu z 2016 roku.