Rzecznik komisji Christian Wigand powiedział, że komisja nie analizuje indywidualnych przypadków stosowania prawa. Zajmuje się systemowymi naruszeniami. Jeżeli dana osoba ma poczucie, że naruszono jej prawa, to może się odwołać do sądu. Innymi słowy, postulaty Guya Verhofstadta, szefa liberałów, żeby komisja rozpoczęła procedurę o naruszenie prawa przeciwko Polsce z powodu Kozłowskiej, zostały odrzucone - informuje RMF.FM.

W środę Ludmyła Kozłowska wystąpiła w Brukseli na konferencji prasowej. Mówiła, że obecnie w Polsce "nękanie i represje działaczy nie mają absolutnie precedensu od czasu upadku komunizmu w 1989 r.". Wskazała, że pod presją znaleźli się m.in. działacze na rzecz praw kobiet i ruchy antyfaszystowskie, a także zwykli obywatele, którzy wyrażają swoje obawy.

- W ciągu ostatnich miesięcy zdarzały się przypadki (...) konfiskaty dokumentów lub telefonów komórkowych oraz komputerów z biur organizacji pozarządowych - mówiła.

Dodała, że w Polsce również sędziowie, którzy odmawiają poddania się wpływom politycznym, "stają w obliczu konsekwencji dyscyplinarnych ze strony nowo mianowanych prezesów sądów, podporządkowanych kontroli ministra sprawiedliwości i podobnie zależnej Krajowej Rady Sądownictwa".

- W najcięższych przypadkach podlegają nawet zarzutom karnym. Wśród nich są sędziowie Dominik Czeszkiewicz, Igor Tuleya i Waldemar Żurek. Poważne wątpliwości dotyczą przypadków ściganych polityków opozycji, członków Platformy Obywatelskiej, takich jak poseł Stanisław Gawłowski czy były senator Józef Pinior - powiedziała.

Jak dodała, "w mediach kontrolowanych przez państwo istnieje cenzura i propaganda na poziomie niespotykanym od czasów komunistycznych".

Powiedziała też, że nadużycie Systemu Informacyjnego Schengen (SIS) wobec niej "może nawet naruszać traktaty europejskie".

Polski MSZ informował wcześniej, że decyzja o wpisaniu Kozłowskiej do SIS była podyktowana materiałem zebranym przez ABW, który "nie pozostawia wątpliwości" co do nieprzejrzystości źródeł finansujących Fundację Otwarty Dialog. MSZ zaznaczył, że polskie służby otrzymały również istotne informacje od służb partnerskich.

Do celów statutowych powstałej w 2009 r. Fundacji Otwarty Dialog należy obrona praw człowieka, demokracji i praworządności na obszarze poradzieckim, w tym zwłaszcza w Kazachstanie, Rosji i na Ukrainie. W latach 2013-14 fundacja prowadziła m.in. "obserwacyjną misję poparcia" podczas fali protestów na kijowskim Majdanie. W połowie 2017 r. ujawnione zostały przez Marcina Reya, aktywistę śledzącego rosyjską agenturę wpływu w Polsce, dokumenty świadczące o rodzinno-finansowych powiązaniach Kozłowskiej i Fundacji z Rosją, którym to związkom Otwarty Dialog do dziś zaprzecza. Fundacja ma stałe przedstawicielstwa w Warszawie, Kijowie i Brukseli.