Nie trzeba wehikułu czasu. Wystarczyło tylko wybrać się pod Borodino, by na własne oczy przekonać się, jak wojska Napoleona Bonaparte walczyły z armią rosyjską dowodzoną przez marszałka Michaiła Kutuzowa.

Wszyscy "żołnierze" biorący udział w inscenizacji, mieli na sobie mundury z epoki i posługiwali się bronią, jakiej wtedy używano. Wojska francuskie, wspierane przez Polaków pod dowództwem księcia Poniatowskiego, przy ogłuszającym huku armat walczyły na bagnety z wojskami rosyjskimi.

Coroczna inscenizacja pod Borodino należy - obok rekonstrukcji bitwy pod Waterlo i bitwy pod Grunwaldem - do największych rekonstrukcji na świecie. Biorą w niej udział setki "żołnierzy" z całej Europy. Każdego roku jest coraz bardziej okazała. Jedno się tylko nie zmienia - wynik bitwy.

Po ciężkich walkach marszałek Kutuzow musiał ustąpić, a Napoleon miał otwartą drogę do Moskwy, którą zajął we wrześniu 1812 roku. W bitwie pod Borodino (tej prawdziwej) zginęło 30 tysięcy Rosjan i 7 tysięcy Francuzów.