W ciele młodej Chinki tkwi 26 igieł, którymi tuż po urodzeniu zabić ją chcieli jej dziadkowie. Byli wściekli, że nie mają wnuka, tylko wnuczkę. Dziewczyna przez 29 lat nosiła w sobie igły, aż zaczęły się łamać i przebijać jej organy. Konieczna stała się operacja - donosi "Beijing Morning Post".
Niektóre z igieł trafiły w narządy wewnętrzne, m.in. w płuca, wątrobę, nerki czy mózg - ta ostatnia złamała się na trzy części. Jednak przez lata Luo Cuifen w ogóle ich nie czuła.
Igły znaleziono przez przypadek, gdy kobieta trafiła do szpitala. Rutynowe prześwietlenie ujawniło straszną prawdę. Jej dziadkowie nie żyją, więc ominęła ich kara za torturowanie dziecka. Pomoc w usunięciu igieł zaoferowali jej lekarze-specjaliści z Kanady i Stanów Zjednoczonych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|