George Bush "uśmiercił" Nelsona Mandelę
Mistrz gaf - prezydent USA George Bush - uderzył raz jeszcze. "Mandela nie żyje" - oświadczył podczas konferencji prasowej w Białym Domu. Ewidentną bzdurę nt. byłego prezydenta RPA i laureata pokojowego Nobla usłyszeli dziennikarze pytający o przyczyny klęski polityki amerykańskiej w Iraku.
Nelson Mandela, choć w słusznym wieku, żyje i ma się dobrze. Niemniej, prezydent Bush byłego prezydenta RPA niechcący uśmiercił. "Słyszałem, jak ktoś ostatnio pytał <Gdzie jest Mandela?>. No więc, Mandela nie żyje, bo Saddam Hussein zabił wszystkich" - mówił na konferencji.
Broniąc swej polityki wobec Iraku, Bush stwierdził, że zjednoczenie kraju jest niemożliwe a winna temu jest brutalność z jaką Saddam Hussein traktował swoich obywateli i przeciwników.
Co na to obserwatorzy polityczni? "No cóż, on to powiedział, świat usłyszał a teraz musimy coś z tym zrobić. Mam nadzieję, że zbyt wielu ludzi nie uwierzyło w słowa
prezydenta" - zastanawia się Achmat Dangor z Nelson Mandela Foundation.
W zasadzie wiadomo o co chodziło Bushowi, ale - jak to zwykle bywa - nie udało mu się ubrać swych myśli w odpowiednie słowa. Może następnym razem...

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!