Trwa dramat marynarzy z frachtowca "Omer N" na Bałtyku. Długi na 80 metrów statek w jednej chwili przewrócił się na burtę. Czterech, pochodzących z Turcji marynarzy utopiło się, trzech uratowano. Nie wiadomo, co dzieje się z czwórką pozostałych. Szukają ich płetwonurkowie.
Statek przepływał późnym popołudniem jedną z Cieśnin Duńskich między wyspami Lolland a Fehmarn, niedaleko niemieckiego wybrzeża. Nagle - nie wiadomo jeszcze dlaczego - przechylił się na na burtę i w tej pozycji, częściowo zanurzony, dryfuje.
Trzech marynarzy uratował przepływający nieopodal rosyjski statek.
Wnętrze frachtowca w poszukiwaniu ludzi sprawdzają płetwonurkowie. "To delikatna operacja" - mówi Claus Wiinholt, rzecznik duńskiego centrum ratownictwa morskiego. "Zaginieni członkowie załogi mogli utonąć, ale mogli też przeżyć, jeśli udało im się trafić do części statku wypełnionej powietrzem" - tłumaczy.
"Nic nie wskazuje, by doszło do kolizji statków" - informuje Wiinholt pytany o przyczyny tragedii. Była też dobra pogoda.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|