Putin płakał na filmie
Władimir Putin zorganizował w piątek w swojej rezydencji w podmoskiewskiej miejscowości Nowo-Ogariewo specjalny seans filmu "12" z udziałem jego reżysera Nikity Michałkowa, prokremlowskiego prezydenta Czeczenii Ramzana Kadyrowa i ekipy zdjęciowej - pisze DZIENNIK.
- Ludmiła Putin na prezydenta
- Premier: Polsce grozi putinada
- Rosjanie chcą, by Putin był nadal ich liderem
- Skromny majątek Putina
- Słynny reżyser zrywa współpracę na znak protestu. Także przeciw Polsce
- "Spaleni słońcem 2" – klęska wojny ojczyźnianej
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak podaje rosyjska agencja RIA Novosti, po projekcji prezydent Rosji wyznał, że Michałkowowi udało się "wycisnąć łzy z jego oczu". Putin stwierdził również, że to najlepszy film, jaki widział w ostatnich latach. Co spowodowało, że najtwardszy z twardych Rosjan wzruszył się?
"12" wyreżyserowana przez Nikitę Michałkowa jest remakiem dramatu "Dwunastu gniewnych ludzi" Sidneya Lumeta z 1957 roku. W adaptacji rosyjskiego reżysera akcja rozgrywa się podczas procesu młodego Czeczena oskarżonego o zabójstwo rosyjskiego oficera, który wcześniej adoptował go po śmierci jego rodziców w czasie wojny z Rosją. Podczas gdy sędziowie przysięgli debatują nad wyrokiem, na światło dzienne wychodzą ich osobiste uprzedzenia wobec skazanego - podobnie jak w oryginalnej wersji, m.in. z Henrym Fondą w jednej z głównych ról. Film "12" został zaprezentowany po raz pierwszy podczas tegorocznego festiwalu w Wenecji, gdzie Michałkow otrzymał specjalne wyróżnienie za całokształt twórczości.
W wywiadzie dla agencji Itar-Tass reżyser podzielił się z dziennikarzami wrażeniami ze spotkania z rosyjskim prezydentem i Ramzanem Kadyrowem. - Uprzedzałem ich przed wspólnym obejrzeniem filmu, że traktuje on o sprawach niezwykle aktualnych w dzisiejszym świecie oraz porusza kwestię dylematów moralnych, przed którym staje każdy z nas - począwszy od zwykłego obywatela, na sprawujących władzę kończąc - mówi Nikita Michałkow. Nic więc dziwnego, że po projekcji Władimir Putin osobiście pogratulował mu i nazwał "12" "bardzo życiowym i realistycznym".
Z podobnym entuzjazmem rosyjski prezydent przyjął niedawno inną, właśnie wchodzącą na ekrany kin w Rosji, produkcję Michałkowa. Mowa tu oczywiście o filmie "1612" z Michałem Żebrowskim w jednej z głównych ról. Jego fabuła koncentruje się wokół wypędzenia z Kremla wojsk hetmana Stanisława Żółkiewskiego i politycznej zawieruchy, jaka zapanowała w Rosji na początku XVII wieku.
Fakt, że Putin otacza szczególną opieką i darzy sympatią Michałkowa, został ostatnio wyszydzony przez grupę rosyjskich intelektualistów. Zauważyli oni, iż to właśnie on znalazł się w grupie czterech prokremlowskich twórców: Zuraba Ceretellego, rzeźbiarza Taira Sałachowa, wiceprzewodniczącego Akademii Sztuki, oraz Alberta Czarkina, rektora petersburskiej Akademii Sztuk Pięknych, którzy sygnowali list napisany do prezydenta Rosji jakoby w imieniu ponad 66 tys. malarzy, rzeźbiarzy, grafików, artystów teatru i filmu oraz sztuki ludowej i niemal błagali w nim, aby "kontynuował tak ważną dla wszystkich Rosjan pracę prezydenta i został nim na III kadencję".

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!