Dziennik.plŚwiat

Środa, 15 lutego 2012

Imieniny: Faustyna, Jowity, Georginy

Afgańczycy dostaną dopłaty do maku

2007-11-18 | Ostatnia aktualizacja: 17:57 | Komentarze: 0 | skomentuj

Zachód chce podciąć korzenie afgańskiego narkobiznesu, który kontrolują talibowie - pisze DZIENNIK. Z rejonu Afganistanu, Pakistanu i Iranu pochodzi 93 procent sprzedawanej na świecie opium.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-02-15

temp. min -14°C max. 3°C
opady: umiarkowane opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Brytyjczycy lada dzień oficjalnie zaprezentują własny plan walki z narkobiznesem w Afganistanie. Ich propozycje to odpowiedź na pomysł administracji USA, która proponuje niszczenie pól makowych za pomocą chemicznych oprysków. Londyn jest bardziej umiarkowany - chce stworzyć system dopłat dla rolników, którzy za pieniądze rezygnowaliby z upraw maku na rzecz innych roślin.

"Badamy, czy da się wprowadzić w Afganistanie system podobny do unijnej polityki rolnej tak, by bardziej od maku opłacalne były inne uprawy" - uważa Lord Malloch-Brown, sekretarz stanu w brytyjskim Foreign Office. "Nie możemy uderzać w rolników, o których serca i umysły walczymy" - zastrzegł.

Plan na dniach ma zatwierdzić premier Gordon Brown - Brytyjczycy mają w Afganistanie drugi co do wielkości kontyngent wojskowy. Londyn chce, by część pieniędzy dziś wydawanych na mało efektywną administrację afgańską przeznaczyć właśnie na subwencje. W funduszu dopłat miałby partycypować Bank Światowy.

Brytyjczycy doskonale zdają sobie sprawę, że narkobiznes to nie tylko talibowie, a tym bardziej nie uprawiający na ich zlecenie mak rolnicy. Dlatego chcą wspomóc chłopów pieniędzmi, które normalnie trafiałaby do skorumpowanych urzędników, i tak zarabiających pokątnie na handlu opium i heroiną.

Ponadto Londyn proponuje stworzenie listy bonzów narkotykowych i objęcie ich restrykcjami jak zablokowanie kont bankowych czy zakaz wyjazdu z Afganistanu. "Wiemy, kim oni są. Rząd afgański również wie, o kogo chodzi" - mówi Malloch-Brown. Ważną rolę w planie brytyjskim ma odgrywać wojsko, przede wszystkim wywiad, który ma namierzać fabryki, w których produkuje się heroinę. Żołnierze zajmą się też likwidacją takich "przedsiębiorstw".

"Plan jest pragmatyczny, jednak trzeba pamiętać, by nie przyzwyczaić rolników do dopłat na dłuższą metę. Oni w miejsce maku muszą zacząć uprawiać inne rośliny" - mówi DZIENNIKOWI Harry Shapiro z ośrodka analitycznego DrugScope w Londynie.

Z tym może być jednak problem. "Na kiepskich ziemiach Afganistanu najłatwiej rośnie mak. Z innymi roślinami jest znacznie gorzej" - mówi DZIENNIKOWI płk Philip Wilkinson, który służył w Afganistanie. Stacjonuje tam obecnie prawie 7 tys. żołnierzy brytyjskich. Większość z nich tłumi talibską rebelię w narkotykowym zagłębiu - prowincji Helmand. Na światowych rynkach 93 proc. opium, które jest półproduktem do wytwarzania heroiny, pochodzi właśnie z regionu, gdzie zbiegają się granice Afganistanu, Pakistanu i Iranu.

Źródło: Dziennik.pl
12następna »
Walentynki w
Dziennik.pl Walentynki w Dziennik.pl