Płynęli na desce po lepsze życie
To się nazywa determinacja. Trzech Marokańczyków postanowiło uciec ze swojego kraju do Hiszpanii w poszukiwaniu lepszego życia. Drogę ucieczki zaplanowali przez Cieśninę Gibraltarską. Chcieli ją przepłynąć na... desce surfingowej.
- Zobacz, jak uciekają z Afryki do Europy
- "Zagraj to jeszcze raz, Sam"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W najwęższym miejscu cieśniny brzegi Hiszpanii i Maroka zbliżają się do siebie na odległość ponad 30 kilometrów. Zdesperowanych Marokańczyków nie wystraszyła jednak ani długa droga, ani wzburzone morze, ani silne w tym miejscu prądy, grożące zepchnięciem w głąb oceanu. We trzech wsiedli na wąską deskę surfingową. Bagaż przymocowali do opony zaczepionej na lince i popłynęli.
Tej decyzji omal nie przypłacili życiem. Od śmierci uratowała ich załoga statku kursującego między hiszpańskim miastem Tarifa i marokańskim Tangerem. "Byliśmy w odległości około 20 minut od Tangeru, kiedy zauważyliśmy, że w oddali coś się rusza. Daliśmy znać załodze i podpłynęliśmy zobaczyć, co to takiego" - opowiadał jeden z pasażerów statku, Hiszpan Miguel Marin.
Kiedy statek zbliżył się do imigrantów, okazało się, że jeden z mężczyzn wpadł do wody i ledwie trzymał się krawędzi deski. Dwóch pozostałych - przemoczonych i zziębniętych - siedziało na niej okrakiem z zabawkowymi wiosłami w dłoniach, ale bez sił, żeby nimi pracować.
To nie pierwszy taki przypadek na wodach cieśniny. Nielegalni imigranci niemal codziennie usiłują przedostać się tą drogą do Hiszpanii, najczęściej na prymitywnych łodziach.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!