Strajk transportu sparaliżował Włochy
Czarny piątek we Włoszech. W całym kraju strajkują kierowcy autobusów miejskich, motorniczowie tramwajów i maszyniści metra. Nie pracuje też część pracowników obsługi portów i lotnisk. Związki zawodowe domagają się od rządu zwiększenia nakładów na transport i jasnej oraz sprawiedliwej "polityki transportowej".
- Do Włoch lepiej jechać bez samochodu
- Zarabiają na upychaniu ludzi w wagonach
- Strajk zablokuje Okęcie na święta
- Berlin sparaliżowany ogromnymi korkami
- Strajk sparaliżował całe Węgry
- We Francji strajkują kolejarze i kierowcy autobusów
- Zakończył się największy strajk w historii
- Niemcy nie wpuszczają pociągów z Polski
- Mundial w RPA zagrożony przez strajk robotników
- Policjanci przemaszerowali przez Rzym
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -20°C max. 1°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
To pierwszy od lat wspólny protest wszystkich pracowników komunikacji. Strajk dosłownie sparaliżował całe Włochy. Największe miasta są od rana całkowicie zakorkowane, bo samochody są dziś jedynym środkiem transportu, którym można się było dostać do pracy.
Komunikacja miejska zatrzymała się rano na osiem godzin. W Rzymie protest załóg transportu miejskiego zakończy się o godzinie 16.30. W Mediolanie ich strajk potrwa do godz. 15.00, a następnie od 18.00 do 20.00. Nie kursuje metro, stoją autobusy i tramwaje. W części regionów nie jeżdżą też pociągi podmiejskie.
Poważnie sparaliżowany został ruch promowy. Wiele połączeń z włoskimi wyspami odwołano lub opóźniono o kilka godzin. Promu nie zastąpią samoloty, bo strajkuje również naziemny personel lotnisk.
Jakby tego było mało, do godziny 17.00 nie będą pracować ekipy pomocy drogowej - z wyjątkiem interwencji w nagłych przypadkach. Strajkują też załogi w punktach kontrolnych przy autostradach.



































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!