Wywalczył odszkodowanie za karaluchy w celi
Izraelski więzień Mordechaj Jehudaj właśnie wzbogacił się o tysiąc dolarów, czyli 2,5 tysiąca złotych. I to nie wychodząc z więzienia. Takie odszkodowanie przyznał mu sąd za to, że w jego celi biegały... karaluchy.
- Więzień chce odszkodowania za ciasną celę
- Jezuici zapłacą Eskimosom za molestowanie
- Linie lotnicze zapłacą za upokorzenie pasażera
- Więźniowie nie chcą wolności, bo lubią dobrze zjeść
- Cuchnące cele w Strefie Gazy
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jehudaj poskarżył się sędziemu także na to, że w jego celi śmierdzi, jest brudno, okna są wybite, a współwięźniowie... palą przy nim papierosy.
Nie była to jego pierwsza skarga. Jehudaj siedział już w trzech innych więzieniach i we wszystkich narzekał na złe warunki.
Sędzia Irit Cohen, zajmująca się sprawą Jehudaja, stwierdziła, że "służba więzienna na wiele sposobów źle traktowała" więźnia. Nie miała więc najmniejszych wątpliwości, że należy się mu za to odszkodowanie.
Władze więzienia przyjęły wyrok ze stoickim spokojem. Rzeczniczka służb więziennych powiedziała, że "więźniowie mają prawo pozwać nas do sądu, kiedy uznają to za stosowne, a my stosujemy się do werdyktów sędziów".
Jehudaj nie tylko dostanie odszkodowanie. Pozbędzie się także towarzystwa insektów - jego cela zostanie odkaraluszona. A palący współwięźniowie i wybite okna? No cóż. Na ten temat rzecznik służby więziennej nie miała nic do powiedzenia.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!