Minister dostała list z odciętym palcem
Francuska minister sprawiedliwości Rachida Dati zleciła służbom specjalnym dokładne zbadanie wydarzenia, do którego doszło wczoraj w siedzibie zarządzanego przez nią resortu. W trakcie standardowej procedury segregacji poczty okazało się, że do biura Dati został nadesłany anonimowy list z pogróżkami w języku francuskim. Nadawca dołączył do niego fragment kciuka - pisze DZIENNIK.
- Ciąża pani minister rozpala Francję
- Francuski apartheid
- Dziennikarze skasowali minister pierścionek
- Francuska pani minister została mamą
- Kto groził śmiercią Kaczyńskiemu?
- Nicholas Sarkozy powołał nowy rząd
- Francuzów czeka rewolucja
- Sorman: Dati - despotka czy ofiara rasizmu?
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Pani minister została objęta dodatkową ochroną. Rozpoczęliśmy też zakrojone na szeroką skalę śledztwo, które nie tylko pozwoli na zidentyfikowanie nadawcy paczki, ale przede wszystkim odpowie na pytanie o jego motywację" - powiedział dziennikarzom rzecznik Rachidy Dati, Guillamume Didier.
Ubiegając pytania prasy o szczegóły treści listu dołączonego do makabrycznej przesyłki, Didier oświadczył, że z uwagi na specyficzny charakter sprawy władze zdecydowały się na jego niepublikowanie. To jednak uruchomiło lawinę prasowych spekulacji. Redakcja lokalnego dziennika "Ouest-France”, który jako pierwszy poinformował o incydencie, postanowiła wszcząć równolegle własne śledztwo. Z wstępnych ustaleń dziennikarzy wynika, że autorem pogróżek pod adresem minister rządu Francoisa Fillona mógł być 57-letni mieszkaniec jednego z miasteczek położonych na zachodzie kraju. Wobec mężczyzny, lokalnego biznesmena, toczy się postępowanie prokuratorskie. Postawiono mu zarzuty udziału w aferach finansowych oraz prowadzenia nielegalnych interesów.
Opiniotwórcze francuskie media, dystansując się od tych doniesień, łączą krwawy list do Rachidy Dati z ostatnimi wydarzeniami, które doprowadziły do odwołania Rajdu Dakar. Impreza nie odbędzie się, bo organizatorzy otrzymali od terrorystów z Al-Kaidy informacje o możliwości ataków na biorących w niej udział sportowców. "Ostrzeżeń o zamachach organizacji terrorystycznych nie sposób było zignorować. W przypadku, gdy może być zagrożone życie ludzi, trudno iść na jakikolwiek kompromis" - tłumaczył kilka dni temu szef imprezy Etienne Lavigne.
Informacji o możliwości połączenia tych dwóch wydarzeń nie chciał z kolei komentować rzecznik Dati, Guillamume Didier. "Bierzemy pod uwagę wszystkie możliwości. Łącznie z tą, że była to próba zastraszenia minister sprawiedliwości. Miejmy nadzieję, że sprawę wyjaśnią wkrótce służby specjalne" - powiedział dziennikarzom.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!