Merkel chce kompromisu w sprawie wypędzonych
Berlin chce wreszcie załatwić największy problem polsko-niemiecki. Liczy na kompromis w sprawie upamiętnienia wypędzeń jeszcze przed wiosenną wizytą kanclerz Merkel w Polsce - pisze "Gazeta Wyborcza". We wtorej do Warszawy przyjeżdżają jej przedstawiciele.
- W Berlinie Tusk z Merkel o Gdańsku
- Kaczyński: Wypędzenia to wina Niemców
- Niemcy ulegną Tuskowi?
- Bartoszewski: Albo ja, albo Steinbach
- Merkel nie chciała spotkać się z Tuskiem?
- Niemcy są gotowi pójść na ustępstwa
- Ostra odpowiedź IPN na prowokację Steinbach
- Polacy zakochani w Angeli Merkel
- Bartoszewski: Steinbach? Nie znam tej pani
- Kanclerz Niemiec ma gorącą linię z Tuskiem
- Niemcy nauczą dzieci historii wypędzeń
- Premier oburzony niemieckimi roszczeniami
- Roszczenia wobec Polski to kampania kłamstw
- MSZ: Polska nie odpowiada za przesiedlenia
- To tutaj upamiętnią wypędzonych Polaków
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak dowiedziała się "Gazeta Wyborcza" z niemieckich źródeł dyplomatycznych, kanclerz Angela Merkel w maju przyjedzie do Wrocławia, by odebrać tytuł doktora honoris causa Politechniki Wrocławskiej.
Kanclerz chce, by do czasu jej wizyty w stosunkach polsko-niemieckich dokonał się przełom. Chodzi o kompromis w sprawie upamiętnienia wypędzeń Niemców z Polski po II wojnie światowej i budowy w Berlinie tzw. widocznego znaku - rządowej wystawy poświęconej tej właśnie sprawie.
W najbliższy wtorek przedstawiciele niemieckiego rządu przyjadą do Warszawy. Spotkają się m.in. z prof. Władysławem Bartoszewskim, który w kancelarii premiera odpowiada za stosunki polsko-niemieckie.
"Mamy już mały przełom, bo wreszcie będziemy o sprawie dyskutować merytorycznie. Do tej pory za pośrednictwem mediów wymieniano jedynie oskarżenia" - mówi poseł SPD Markus Meckel.
Spór wokół wypędzonych zatruwa stosunki polsko-niemieckie od ponad 10 lat. W czasie rządów PiS praktycznie sparaliżował dialog między krajami.
"Widoczny znak" to odpowiedź na rzucony przez Związek Wypędzonych pomysł budowy Centrum przeciw Wypędzeniom. Warszawa, a w Niemczech szczególnie mocno lewica zareagowały na niego krytycznie, uznając, że projekt zakłamywałby historię, przedstawiając wypędzonych Niemców jako ofiary, a Polaków jako sprawców.
W 2005 r. chadecja i socjaldemokracja ustaliły: koalicyjny rząd CDU-SPD spowoduje, że w "widocznym znaku" wypędzenia zostaną pokazane jako konsekwencja rozpoczętej przez Niemców wojny, a placówka powstanie we współpracy z Polską.
Ale rząd PiS wykluczał rozmowy z Niemcami na ten temat. Premier Donald Tusk przeciwnie - chce dyskusji. Polscy dyplomaci zastrzegają, że rozpoczęcie rozmów nie oznacza, że Polska kupi każdy niemiecki pomysł - podkreśla "GW".

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!