Albo pogrąży szefa, albo umrze za kratami
Ma AIDS, gruźlicę i raka węzłów chłonnych. Ale to sądu nie przekonuje. Wasilij Aleksanjan, były wiceszef Jukosu i zastępca znienawidzonego przez Kreml Michaiła Chodorkowskiego, umiera w areszcie. Nie ma nawet szans na szpitalne łóżko, bo dla sądu nie ma dowodów, że z jego zdrowiem jest rzeczywiście źle. A w dodatku Aleksanjan nie chce zeznawać.
- Putin znów skazuje na łagry
- Chodorkowski wyszedł z łagru na proces
- Chodorkowski opowiada zza krat
- Menedżer "Jukosu" uciekł przed procesem
- Nowe zarzuty dla Chodorkowskiego
- Putin nie wypuści Chodorkowskiego przed wyborami
- Majątek Jukosu wyprzedany za bezcen
- Były wiceszef Jukosu idzie za kraty do końca życia
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Dowody przedstawione przez obronę, która przekonuje, że Aleksanjan powinien trafić do specjalnego zakładu karnego, nie odpowiadają rzeczywistości" - stwierdziła sędzina i tym samym skazała byłego wiceszefa Jukosu na śmierć w więziennej celi.
"Jak to tak? Co to ma być?" - tak na orzeczenie zareagował Aleksanjan, zamknięty w żelaznej klatce wychudzony i wyniszczony przez choroby człowiek. Ale ani wyniki badań lekarskich, ani nawet specjalny list od szefa aresztu, w którym siedzi Rosjanin, nie przekonały sądu do przeniesienia go na oddział szpitalny. Z drugiej strony sąd spieszy się z rozpoczęciem procesu, by Aleksanjan przypadkiem nie umarł przed ogłoszeniem wyroku.
Katusze byłego wiceszefa Jukosu mają związek z ciągnącymi się od lat procesami dawnych prezesów spółki - Michaiła Chodorkowskiego i Płatona Liebiediewa. Ten ostatni zapowiedział nawet ostatnio, że przyzna się do wszystkich zarzutów, by Aleksanjan mógł wreszcie trafić do kliniki i zacząć leczenie. Jednak śmiertelnie chory Rosjanin mówi: "Tu nie ma żadnej winy" i tak naprawdę nie ma do czego się przyznawać.
Aleksanjan wie, że gdyby zaczął mówić, jego sytuacja z miejsca by się poprawiła. "Powiedzieli mi: będziesz mówił to, czego potrzebujemy. Chcieli wykorzystać sytuację i zrobić ze mnie kapusia, ale ja się ich nie boję" - zapewnia.
Dlatego sąd bezlitośnie odrzuca wszystkie wnioski obrony i konsekwentnie wyniszcza byłego współpracownika Michaiła Chodorkowskiego. Za kilka dni Aleksanjan znów zostanie przyprowadzony do sądu. Będzie odpowiadał za przywłaszczenie cudzego mienia, pranie brudnych pieniędzy i całą listę innych przestępstw. Nikt nie ma wątpliwości, że zostanie skazany.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!