Dziennik.plŚwiat

Wtorek, 29 maja 2012

Imieniny: Marii Magdaleny, Teodozji, Maksyma

Rosja grozi... przez pomyłkę

2008-02-22 | Ostatnia aktualizacja: 18:16 | Komentarze: 0 | skomentuj

Groźby wyssane z palca? Rosyjska agencja Interfax prostuje wypowiedź przedstawiciela Rosji przy NATO. Dmitrij Rogozin miał grozić Sojuszowi i Unii Europejskiej użyciem siły w związku ze sprawą Kosowa. A tymczasem okazało się, że Rosjanin niczego takiego nie powiedział. Przeciwnie - zapewniał, że wojny między NATO a Rosją nie będzie.

Pogoda

POLSKA

Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Rosja, która ostro sprzeciwia się oderwaniu Kosowa od Serbii, przy każdej okazji manifestuje swój sprzeciw wobec niepodległości Prisztiny. Wyglądało na to, że teraz sięgnęła po groźby.

O wymachiwanie szablą posądzono Dmitrija Rogozina, przedstawiciela Rosji przy NATO. Tego samego, który groził nam rakietami w związku z planami ustawienia na naszym terytorium amerykańskich instalacji antyrakietowych.

Tym razem Rogozin miał ostrzegać NATO i Unię Europejską. Bruksela chce wysłać do Kosowa misję policyjno-prawniczą, która ma zastąpić stacjonujące tam siły ONZ. W czasie telekonferencji Rogozin - wedle pierwszej wersji informacji - zagroził, że Rosja może użyć siły, jeśli Sojusz lub Bruksela rzucą ONZ wyzwanie w sprawie Kosowa.

Ale teraz okazuje się, że mówił coś innego. Zapewniał, że wojny między NATO a Moskwą nie będzie, choć Rosja jest daleka od uznania niezależności Kosowa.

Nie oznacza to, że nie było aluzji do wojny. Jak podaje RMF, Rogozin podkreślał, że w przyszłości prawo międzynarodowe zastąpi brutalna siła wojskowa. I dodał, że jeśli tak się stanie, Rosja podporządkuje się takim regułom gry.

Skorzystał także z okazji, by skrytykować plany ustawienia w Polsce i w Czechach amerykańskiej tarczy antyrakietowej. Stwierdził, że Rosję jeszcze bardziej od sytuacji w Serbii niepokoi stawiana przy jej granicach obca machina wojenna.

Tymczasem w nocy w Serbii było bardzo gorąco. W Belgradzie 300 tysięcy Serbów demonstrowało swoje niezadowolenie z oderwania się Kosowa. Podpalono ambasadę amerykańską. Pojawiły się głosy, że za demonstracjami stoją Rosjanie, którzy ostro sprzeciwiają się odłączeniu się zamieszkiwanej przez Albańczyków prowincji od Serbii.

Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
«