Siły specjalne zdusiły rosyjską opozycję
Nie ma co liczyć, że po wyborach prezydenckich Rosja będzie rządzona lżejszą ręką niż dotąd. Przekonała się o tym opozycja, która chciała zorganizować dziś manifestację w Moskwie. Specjalne oddziały milicji - OMON - zaatakowały ludzi idących na wiec. Zatrzymanych może być już nawet 50 osób.
- Władze spisują Rosjan, którzy nie głosowali
- Miedwiediew powoła Putina na premiera
- Miedwiediew dziękuje za poparcie
- Rosja wybrała Miedwiediewa
- Zagraniczni intelektualiści o Miedwiediewie
- Jaka będzie Rosja za Miedwiediewa
- Lepper pilnował wyborów w Rosji
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Plac Turgieniewa w centrum Moskwy przypomina dziś jedno wielkie obozowisko milicji i wojsk wewnętrznych. To tu demokratyczna opozycja chciała zażądać unieważnienia wyników niedzielnych wyborów prezydenckich.
Funkcjonariusze OMON-u nie dopuścili jednak na razie do tego. Legitymowali praktycznie wszystkich młodych ludzi, zmierzających w kierunku pomnika Gribojedowa, gdzie mieli się zebrać opozycjoniści.
Zatrzymano co najmniej kilkanaście osób, ale według przywódcy opozycyjnego Zjednoczonego Frontu Obywatelskiego (OGF) - dawnego mistrza szachowego Garri Kasparowa, zatrzymano już około 50 ludzi.
Tymczasem w sprawie wyborów głos zabrał Andreas Gross, szef misji obserwacyjnej Rady Europy. "Rosyjskie wybory nie miały dużo wspólnego z demokracją" - uważa Gross. Na przykład dyrektorom szpitali radzono głosowanie na Dmitrija Miedwiediewa. Oporni mogli stracić pracę.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!