Prezydent Wenezueli dał terrorystom 300 milionów dolarów
To skandal. Prawo międzynarodowe jest łamane - grzmi kolumbijska policja, która nie ma wątpliwości, że prezydent Wenezueli Hugo Chavez wspiera terrorystów z FARC, od lat walczących z rządem w Bogocie. "Mamy dowody na to, że Chavez przekazał rebeliantom 300 milionów dolarów" - twierdzi Oscar Naranjo, generał kolumbijskiej policji.
- Terroryści z Guantanamo w Polsce?
- Święci się 1 Maja, policja interweniuje
- Przywódca brutalnych partyzantów nie żyje
- Tusk kupi ropę i gaz od Chaveza?
- USA łagodnie karcą Turcję
- Tusk fotografuje się z Chávezem
- Mogli wysadzić pociąg w powietrze
- Chavez przyjaciół szuka w Europie
- Tureckie wojsko wkroczyło do Iraku
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie tylko Wenezuela wspiera partyzantów FARC, ale i Ekwador" - dodaje Naranjo. Skąd ta pewność?Szef policji twierdzą, że dowody były w obozie Raula Reyesa, który kolumbijskie wojsko zaatakowało w zeszłą sobotę.
"W komputerach FARC znaleźliśmy informacje o spotkaniach rządu Ekwadoru z rebeliantami. Są dokumenty o wsparciu finansowym z Wenezueli. Chavez dał terrorystom 300 mln dolarów" - twierdzi Naranjo. "Są również dokumenty świadczące, że wcześniej FARC wspierał finansowo Chaveza, gdy ten jeszcze nie był prezydentem Wenezueli. Rebelianci zapłacili mu 150 tys. dolarów w 1992 roku, gdy Chavez próbował przeprowadzić zamach stanu w Wenezueli" - dodaje szef kolumbijskiej policji.
Zapewnia, że wszystkie dokumenty trafią do ONZ i Organizacji Państwa Amerykańskich (OPA). "Bo rządy Wenezueli i Ekwadoru łamią prawo międzynarodowe, które zakazuje pomocy terrorystom" - mówi Naranjo.
Na te rewelacje, na razie, odpowiedział tylko Ekwador. "Kolumbia kłamie" - oświadczył ostro prezydent Rafael Correa. Ale minister bezpieczeństwa Gustavo Larrea przyznał, że spotykał się z dowódcami FARC, m.in. Reyesem. "Zrobiłem to w czasie misji, której celem było uwolnienie zakładników przetrzymywanych przez lewicowych partyzantów" - tłumaczy Larrea.
Ekwador już zerwał stosunki dyplomatyczne z Kolumbią. Jednak nie z powodu podejrzeń o współpracę z terrorystami, ale za sprawą sobotnich walk z partyzantami FARC dowodzonymi przez Reyesa. Rozbili oni bowiem obóz na terytorium Ekwadoru, a kolumbijskie wojsko przekroczyło granicę i zaatakowało umocnienia rebeliantów. Zginęło 16 partyzantów i ich dowódca, właśnie Reyes.
FARC walczy z rządem w Bogocie od ponad 40 lat. Rebelianci przejąć władzę, by wprowadzić lewicowy porządek. Jednak wielu ekspertów ocenia, że dziś nie ma już mowy o rewolucyjnych ideałach, a 20 tys. rebeliantów trudni się głownie handlem narkotykami i porwaniami dla okupu.
Zarówno USA, jak i Unia Europejska uważają FARC za organizację terrorystyczną.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!