Premier: Zamieszki wywołała klika Dalajlamy
Niepokoje w Tybecie wywołała klika Dalajlamy - tak premier Chin Wen Jiabao komentuje zeszłotygodniowe, największe od 20 lat, antychińskie protesty. Bilans starć demonstrantów z chińską policją i wojskiem jest tragiczny. Według władz chińskich zginęło 16 osób, ale tybetański rząd emigracyjny twierdzi, że w starciach z siłami porządkowymi zginęło od stu do kilkuset osób.
- Dalajlama przemówi w Sejmie
- Polska grozi Chinom bojkotem olimpiady
- "Bojkot olimpiady jest bez sensu"
- PiS chce bojkotu igrzysk w Pekinie
- Dalajlama grozi dymisją... Tybetańczykom
- Wszyscy dziennikarze wyrzuceni z Tybetu
- Chińskie wojsko zaciska pętlę wokół Tybetu
- Chiny spacyfikują powstanie Tybetańczyków?
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Premier Chin nie podaje jednak liczby ofiar. Mówi jedynie, że zeszłotygodniowe zamieszki w stolicy Tybetu, Lhasie, spowodowały znaczne straty ludzkie i materialne. "Jednak reakcja władz była nadzwyczaj powściągliwa" - zapewnia Wen Jiabao.
Dodaje, że nie ma powodu do protestów. "Oskarżenia pod adresem Pekinu o wyniszczanie rodzimej kultury w przyłączonym w 1950 roku Tybecie są kompletnym kłamstwem" - oświadczył premier Chin.
W 49. rocznicę krwawego stłumienia tybetańskiego powstania przeciwko Chinom i ucieczki Dalajlamy mnisi buddyjscy zorganizowali w zeszłym tygodniu w Lhasie pokojowe marsze. W kolejnych dniach przerodziły się one w największe od 20 lat antychińskie wystąpienia. Interweniowała policja i wojsko.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!