Chiny grożą Polsce
Chińczycy nie wytrzymali i grożą nam ochłodzeniem stosunków. Co jest powodem tej groźby? Oficjalnie chodzi o zaproszenie Dalajlamy przez marszałka Senatu Bogdana Borusewicza. Być może w grę wchodzi też ogłoszenie przez premiera Donalda Tuska, że nie pojedzie on na otwarcie igrzysk w Pekinie.
- Olimpiada w Pekinie bez Tuska
- Rokita: Tusk zareagował jak kobieta
- Iwiński: "Tybet nie jest okupowany!"
- Cały rząd nie pojedzie na olimpiadę
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Chińczycy wezwali polskiego ambasadora w Pekinie do swojego Ministerstwa Spraw Zagranicznych - informuje wprost.pl. Powód rozmów to zaproszenie Dalajlamy przez marszałka Senatu Bogdana Borusewicza.
Chińczycy ostrzegli polskiego ambasadora, że jeśli premier Donald Tusk lub prezydent Lech Kaczyński przyjmą przywódcę Tybetańczyków, to stosunki polsko-chińskie ulegną pogorszeniu. Borusewicz zaprosił Dalajlamę tydzień temu. Premier Tusk powiedział wtedy, że jest gotowy spotkać się z przywódcą Tybetańczyków. To rzadki gest w obecnych czasach.
Chiny to, obok USA, największa potęga gospodarcza świata. Pekin nie uznaje dążeń Tybetu do niepodległości. Większość przywódców państw dba o dobre stosunki z Chinami i zachowuje dyplomatyczne milczenie na temat dramatu w Tybecie. Polska jest jednym z pierwszych krajów, które oficjalnie zaprotestowały przeciw prześladowaniu, więzieniu i zabijaniu bezbronnych Tybetańczyków.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!