Skażoną mozzarellę zjedli tylko Włosi
Polskie gospodynie mogą spać spokojnie. Nie nakarmiły swoich rodzin mozzarellą skażoną rakotwórczymi dioksynami, bo cała partia sera dostała się na włoski rynek. "Nie została wysłana do krajów trzecich ani UE" - zapewniają włoskie władze.
- Policja spałowała dzieci i kobiety pod Neapolem
- 100 tys. ton śmieci zasypało Neapol
- Polacy handlują śmieciami w Neapolu
- Włoscy rolnicy idą na wojnę z piratami sera
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Wciąż możemy zajadać się mozzarellą. Bez obaw, że jemy ser skażony rakotwórczymi dioksynami. Jak zapewnia rzeczniczka unijnej komisarz ds. zdrowia Andruli Wasiliu, Komisja Europejska otrzymała z Rzymu zapewnienie, iż skażona mozzarella znalazła się tylko na rynku lokalnym.
To jednak nie wystarcza, by zupełnie odwołać alarm. "Ocenimy sytuację i zobaczymy, czy będzie konieczne jakiekolwiek działanie. Ilości dioksyn były wyższe, niż przewidują normy UE, lecz nie były one nadmierne" - tłumaczy rzeczniczka.
Zamieszanie wokół popularnego sera zaczęło się, gdy we Włoszech zamknięto ponad 80 wytwórni bawolej mozzarelli. Stwierdzono w nich łamanie norm sanitarnych i fałszowanie badań weterynaryjnych. W związku z doniesieniami o dioksynach import tego słynnego włoskiego sera zawiesiły czasowo Japonia i Korea Południowa.
Nie jest pewne, dlaczego rakotwórcze związki trafiły do mleka, z którego robi się ser. Najprawdopodobniej bydło w Kampanii karmiono paszą, w której były toksyczne odpadki z ton niewywożonych od miesięcy śmieci. Według innej teorii, winna jest przede wszystkim tak zwana ekomafia, która nielegalnie zakopuje śmieci na terenach, na których potem pasie się bydło.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!