Ciężarówka śmierci zabiła 54 emigrantów
To była straszna śmierć. 54 emigrantów z Birmy udusiło się w ciężarówce-chłodni, która miała dowieść ich do raju - luksusowego tajlandzkiego kurortu, w którym mieli pracować. W skrzyni, która miała 13 metrów kwadratowych, stłoczono 121 osób.
- Czeczenka przemycała w autobusie cudze dzieci
- Czeczenka Kamisa opowiada, jak konały jej córki
- Polska ciężarówka wjechała w autobus
- Bohater "Długu" pobity na Islandii
- Mieli pilnować granicy, przemycali imigrantów
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Chłodnia miała 6 metrów długości i 2,2 metra szerokości. Przemytnicy zapakowali do niej 121 osób. Zamknęli drzwi i ruszyli w drogę. Do raju, czyli kurortu turystycznego w okolicach wyspy Phuket.
Po kilku godzinach jazdy w chłodni wysiadła wentylacja. Ludzie zaczęli się dusić. Umierali w męczarniach, na oczach innych, którzy wiedzieli, że zaraz spotka ich podobny los. Pasażerowie walili w skrzynię, ale kierowca ich nie słyszał. Albo nie chciał słyszeć.
Kiedy wreszcie samochód się zatrzymał, 37 kobiet i 17 mężczyzn już nie żyło. 21 osób straciło przytomność. Byli niedotlenieni przez kilka godzin. Ich stan do tej pory jest ciężki. Kierowca, który zobaczył trupy w ciężarówce, uciekł.
Każda z ofiar przemytników zapłaciła im po 157 dolarów (ok. 375 zł) za... własną śmierć.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!