Dowód przeciw chińskiej milicji to fałszywka
Sympatycy akcji "Wolny Tybet" rozsyłają to zdjęcie. Ma przedstawiać prawdziwych prowodyrów zamieszek w Lhasie, czyli chińskich milicjantów przebranych w stroje mnichów. Sęk w tym, że obrazek wcale nie przedstawia milicjantów gotowych do odegrania roli mnichów chuliganów. Okazało się bowiem, że to tylko... filmowi statyści.
- Flagi "Wolny Tybet" pochodzą z... Chin
- Francuzi zgasili ogień olimpijski
- Polacy nie chcą bojkotu igrzysk
- Dalajlama: To dobrze, że olimpiada będzie w Chinach
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Fotka ma już kilka lat. Prawdopodobnie wykonano ja na planie jednego z historycznych filmów. Milicjanci i żołnierze często odgrywają w nich role statystów - w scenach zbiorowych a szczególnie w odgrywaniu bitew.
Zdjęcie wrzucił do sieci portal buddhism.kalachakranet.org . Jego twórcy napisali, że biorąc pod uwagę podejście chińskich władz do sprawy Tybetu, nie można wykluczyć, że w tłumie demonstrantów byli przebrani tajniacy. Dodali jednak, że dołączone zdjęcie nie przedstawia aktualnych wydarzeń - napisała "Rzeczpospolita".
W świat poszła jednak zupełnie inna informacja. Zdjęcie zaczęło żyć własnym życiem i teraz jest prezentowane jako dowód chińskiej prowokacji. Chociaż... to fałszywka.


























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!