Pelikan zestrzelił australijski myśliwiec
O dużym szczęściu może mówić dwóch pilotów australijskiego F-111. W samolot, lecący 900 metrów nad ziemią, uderzył pelikan. Ptak najpierw zniszczył dziób maszyny, a potem wciągnął go silnik. Piloci nie mogli się katapultować, bo samolot był nad miastem, więc przez 30 minut starali się dociągnąć maszynę do bazy.
- Pocztówka z Australii
- Samolot zderzył się z psem
- Rosyjskie myśliwce zostają na ziemi
- Samolot wjechał w widzów na pokazie
- Bociany wstrzymają izraelskie naloty na Liban
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Dziura w skrzydle, połamany nos, zniszczony silnik. Australijski F-111 wygląda, jakby wrócił z misji bojowej w Afganistanie a nie lotu szkoleniowego niedaleko Brisbane. Zniszczenia spowodował nie talibański ogień przeciwlotniczy a... zwykły pelikan, pisze australijski "Herald Sun".
Piloci lecieli z prędkością 550 km/h na wysokości kilometra, gdy w samolot uderzył ptak. Maszyna straciła stabilność i oficerom ledwo udało się utrzymać w powietrzu. Nie chcieli się katapultować, bo lecieli nad terenem zabudowanym i wiedzieli, że samolot spadłby na domy. Dlatego robili wszystko, by maszynę doprowadzić do bazy.
Przez pół godziny szarpali się ze sterami, lecąc tylko na jednym silniku, a wreszcie udało im się wylądować. Samolot trafi teraz na generalny remont, którego koszt to kilkaset tysięcy australijskich dolarów.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!