Gazprom nie skusił byłego włoskiego premiera
Rosyjski koncern gazowy Gazprom uwielbia kolekcjonować byłych premierów. Najpierw do rady nadzorczej Gazociągu Północnego trafił Gerhard Schröder. Teraz podobna posada w południowej nitce, biegnącej przez Morze Czarne i Bałkany, czekała na byłego premiera Włoch Romano Prodiego. Ten jednak nie dał się kupić i szef Gazpromu usłyszał w Rzymie "niet".
- "Gazociąg Północny jest potrzebny"
- Finlandia nie chce rury, bo boi się o środowisko
- Bukowski: Gazprom to prywatny folwark Putina
- Kwaśniewski będzie chwalił Schroedera
- Węgrzy wbili nam nóż w plecy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Szef Gazpromu Aleksiej Miller chciał, by Romano Prodi został szefem spółki, która zaprojektuje i zbuduje Gazociąg Południowy - twierdzi rosyjski "Kommiersant". Przyleciał nawet do Rzymu, by przekonać lewicowego polityka do kariery biznesowej. Jednak były premier nie chciał nawet słyszeć o firmowaniu swoim nazwiskiem planów rosyjskiego koncernu, który chce uzależnić Europę od rosyjskiego gazu.
Według rosyjskich komentatorów, to była próba ugłaskania Europy. Bo Gazprom chciał pokazać, że rurociągi nie są niebezpieczne dla UE, skoro w ich zarządzie zasiadają poważni politycy. Firma zastosowała tę samą metodę wobec południowej, co wobec północnej nitki gazociągu. Prodi, tak jak były niemiecki kanclerz Gerhard Schröder, miał być jej twarzą. Włoch jednak nie dał się przekonać
Południowa nitka ma biec z Rosji przez Morze Czarne do Europy, omijając Ukrainę tak jak północna omija Polskę.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!