Londyn ma nowego burmistrza
Wybory lokalne w WIelkiej Brytanii okazały się całkowitą klęską rządzącej Partii Pracy. Opozycyjni konserwatyści odebrali labourzystom aż 331 miejsc we władzach lokalnych. Do tego zwyciężyli w stolicy Wielkiej Brytanii, gdzie dotychczasowego burmistrza "Czerwonego" Kena Livingstone'a pokonał kandydat konserwatystów, Boris Johnson.
- Polacy lubią wybory tylko w Londynie
- Burmistrz Londynu: Polacy, głosujcie na mnie!
- Hugo Chávez dotuje burmistrza Londynu
- Pierogami walczy o polskie głosy
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Brytyjczycy pokazali, że mają już dosyć rządów Partii Pracy. Rząd nie radzi sobie z kryzysem gospodarczym, czy przestępczością. Zarzucają też, że Gordon Brown, ponad ich głowami, przyjął traktat lizboński, który, według Wyspiarzy, oddaje suwerenność Brukseli.
Dlatego w wyborach lokalnych obdarzyli zaufaniem konserwatystów Davida Camerona. Opozycyjni kandydaci zdobyli aż 44 proc. wszystkich głosów. Labourzystów wybrzedziła też partia Liberalnych Demokratów, których poparło 25 proc. Partia Pracy dostała tylko 24 proc. głosów.
Co gorsza, po ośmiu latach rządów Kena Livingstone'a w Londynie, mieszkańcy stolicy wreszcie pokazali mu czerwoną kartkę. Mieli dosyć burmistrza, który jest wielkim przyjacielem socjalistycznego dyktatora Wenezueli, Hugo Chaveza i który chce nakładać na londyńczyków coraz wyższe opłaty za wjazd do miasta samochodem. Jego miejsce zajmie dziennikarz Boris Johnson.
Brytyjscy analitycy twierdzą teraz, że Gordon Brown na pewno nie ogłosi przyspieszonych wyborów. Będzie robił wszystko, by do ustawowego terminu w 2010 przekonać ludzi, by znów poparli Partię Pracy.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!