Tak KGB zrobiło z prezydenta szpicla
Choć mówił, że jest tylko za socjalizmem, a nie za komunistyczną dyktaturą, jego współpraca z radzieckim wywiadem wskazuje na coś zupełnie innego. Legendarny prezydent Chile Salvador Allende miał już reorganizować armię pod dyktando Rosjan - pisze "Wprost" na podstawie dokumentów odnalezionych w rosyjskich archiwach.
- Jaruzelski prowadzil wojnę z własnym narodem
- Raul Castro nowym prezydentem Kuby
- Kubańczycy będą mogli mieć komórki
- Gorbaczow: Żałuję, że nie byłem twardszy
- Michaił Gorbaczow: trzeba było działać bardziej bezwzględnie
- Spowiedź Pinocheta: Nie chciałem, ale musiałem
- Antyradziecki dysydent chce zastąpić Putina
- Nowe dowody radzieckiego ludobójstwa w Afganistanie
- Setki szkieletów w starym radzieckim więzieniu
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-02-14

temp. min -20°C max. 1°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Gdyby nie zamach stanu w 1973 roku, Allende doprowadziłby do tego, że Chile byłoby krajem całkowicie podporządkowanym ZSRR. Allende nie chciał iść drogą kubańskiego przywódcy Fidela
Castro, który nie godził się na dyktat Moskwy. Prezydent Chile chciał, by jego kraj był tak naprawdę republiką ZSRR w Ameryce.
Świadczą o tym dokumenty, które zachowały się w archiwum Mitrochina. Choć Allende został prezydentem dopiero w 1970 roku, donosił KGB od końca lat 50. Nie robił tego tylko z pobudek
ideologicznych. Za bycie radzieckim agentem brał pieniądze.
"Miał wyrażać chęć współpracy na zasadach poufnych i zapewnić wszelką potrzebną pomoc, ponieważ uważał się za przyjaciela Związku Radzieckiego. Chętnie dzielił się
informacjami politycznymi" - czytamy w tygodniku.
Jego oficerem prowadzącym był Światosław Fiedorowicz Kuzniecow (ps. Leonid). Kontakty zmieniły się w stałą współpracę w 1961 r., kiedy w Chile zaczęła działać sowiecka misja handlowa,
w której zainstalowało się KGB - pisze "Wprost".
KGB pomogło mu wygrać wybory w 1970 roku. "Wprost" pisze, że do stolicy Chile Moskwa wysłała Kuzniecowa, który miał koordynować tajne operacje KGB wspierające Allende. Na
wsparcie lewicy przeznaczono w sumie ponad 500 tys. dolarów. Spore kwoty dostawał sam Allende jako "czynnik wiążący".
Bliskie kontakty z Sowietami utrzymywali też najbliżsi prezydenta: żona Hortensja i córka Beatriz. Ta ostatnia została żoną jednego z oficerów kubańskiego wywiadu, którymi otoczył się
prezydent. Córka i żona Allende wypoczywały w sowieckim sanatorium Barwicha pod Moskwą, a także zwracały się do rezydentury KGB "z rozmaitymi prośbami" - pisze
"Wprost".



































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!