Dziennik.plŚwiat

Poniedziałek, 28 maja 2012

Imieniny: Augustyna, Jaromira, Wilhelma

Afgański terrorysta pracował na Heathrow

2008-05-18 | Ostatnia aktualizacja: 18:29 | Komentarze: 0 | skomentuj

Skandal w Wielkiej Brytanii. Jeden z afgańskich terrorystów, którzy w 2000 roku porwali samolot pasażerski i wylądowali pod Londynem, pracował na lotnisku Heathrow w brytyjskiej stolicy. Wpadł tylko dlatego, że jego zachowanie wzbudziło podejrzliwość policjantów.

Pogoda

POLSKA

Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 23°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

Afgańczyk Nazamuddin Mohammidy zainteresował mundurowych, bo krążył samochodem w okolicy lotniska Heathrow. Pokazał policjantom przepustkę British Airways tłumacząc, że sprząta centrum szkoleniowe na Heathrow i ma prawo do swobodnego poruszania się po lotnisku. Ale patrol postanowił to sprawdzić.

Okazało się, że przepustka jest autentyczna, ale Afgańczyk dość podejrzany. W kartotece widniał bowiem zapis, że Nazamuddin Mohammidy osiem lat temu porwał samolot. W Wielkiej Brytanii wybuchł skandal.

Linie lotnicze British Airways bronią się, że nie zatrudniły terrorysty. Afgańczyk pracuje na zlecenie wynajętej firmy sprzątającej. Według władz lotniska jego przepustka nie dawała mu możliwości zbliżania do samolotów.

Porwał samolot, bo musiał?

34-letni Nazamuddin Mohammidy był jednym z dziewięciu porywaczy, którzy w lutym 2000 roku sterroryzowali i zmusili załogę samolotu afgańskich linii lotniczych do lądowania w Wielkiej Brytanii. Grozili, że wysadzą maszynę w powietrze, jeśli nie dostaną azylu. Na szczęście nie zrealizowali swoich gróźb. Poddali się antyterrorystom.

Mohammidy prawie trzy lata siedział w więzieniu. Później Sąd Apelacyjny uwolnił go i jego kolegów, tłumacząc, że porwali samolot, bo chcieli uciec z kraju rządzonego przez talibów. Łaskawi sędziowie nie pozwoli też deportować terrorystów.

Gdy okazało się, że Afgańczyk pracuje w największym porcie lotniczym Europy, Brytyjczycy przecierali oczy ze zdumienia. "Coś złego dzieje się z krajem, w którym porywacz samolotu pracuje na lotnisku" - przyznawał zdumiony komentator gazety "The Sun".

Filip Jurzyk
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!
«