Clinton oficjalnie ogłosiła w sobotę, że zawiesza kampanię o nominację Demokratów w listopadowych wyborach prezydenckich w USA.

O tym, że nie zamierza ubiegać się o fotel wiceprezydenta u boku Baracka Obamy wiemy już od czwartku - wtedy poinformowała o tym świat rzeczniczka Clinton, Phil Singer.

Te postanowienia nie oznaczają jednak, że była pierwsza dama zniknie z amerykańskiej sceny politycznej. Obama w każdej chwili może ją przecież poprosić o to, by została wiceprezydentem u jego boku. Być może już to nawet zrobił. Jak informowały amerykańskie media, w czwartek późnym wieczorem doszło do spotkania między dotychczasowymi partyjnymi rywalami. O czym rozmawiali? Nie wiadomo.

Czarnoskóry senator z Illinois Barack Obama dzięki ostatniej wygranej w prawyborach w Montanie zapewnił sobie wystarczającą liczbę głosów delegatów na konwencję krajową Partii Demokratycznej, aby uzyskać nominację na kandydata tego ugrupowania na prezydenta.

Bitwa między Obamą a Clinton była wyczerpująca. Podzieliła także członków Partii Demokratycznej. Komentatorzy amerykańskiej sceny politycznej uważają, że zaoferowanie Hillary Clinton stanowiska wiceprezydenta wzmocniłoby partię i zwiększyło szanse Obamy w walce z republikańskim kandydadtem.