Abu Qatada został skazany zaocznie przez jordański sąd. Władze w Ammanie chciały, by terrorysta wreszcie trafił za kratki, dlatego zwróciły się o ekstradycję imama. Brytyjski sąd uznał jednak, że człowiek, który ma na rękach krew niewinnych ludzi, będzie w Jordanii... niesprawiedliwie potraktowany - oburza się brytyjski "Daily Telegraph".

Dlatego Qatada wyszedł na wolność. Sąd zakazał mu jednak korzystania z internetu, a także... spotykania się z Osamą bin Ladenem. I tak właśnie brytyjski wymiar sprawiedliwości uwierzył, że udało mu się spacyfikować groźnego terrorystę.

Od wyroku natychmiast odwołała się szefowa brytyjskiego ministerstwa spraw wewnętrznych - Jacqui Smith. Chce ona, by Qatada trafił za jordańskie kratki. Bo, według raportów wywiadu, to jeden z najgroźniejszych islamistów w Wielkiej Brytanii, uznawany za prawą rękę samego bin Ladena.

Na Wyspy przybył w 1993 roku i zaczął swoją kampanię terroru. Namawiał młodych muzułmanów, by walczyli z Zachodem. To on był głównym doradcą zamachowców z 11 września 2001, a także, jak pisze "Daily Telegraph", duchowym przywódcą szefa irackiej Al-Kaidy, Musaby al-Zarkawiego.