Czy elementy broni nuklearnej z amerykańskich arsenałów mogły trafić do terrorystów? To niewykluczone, bo nikt nie ma pojęcia, gdzie się podziały. Kiedy amerykańskie lotnictwo zajrzało do swoich magazynów, okazało się, że brakuje setek części. Można to wyczytać w raporcie Pentagonu, do którego dotarł "Financial Times". W raporcie nie napisano niestety, jakie dokładnie elementy pocisków zgubiła najpotężniejsza armia świata.

To nie pierwszy przypadek nieodpowiedzialnego zachowania amerykańskich wojskowych. W sierpniu zeszłego roku bombowiec B-52 omyłkowo transportował sześć nuklearnych głowic z jednego krańca USA na drugi, wprost nad głowami Amerykanów. To jednak jeszcze nic. Rok wcześniej Pentagon mocno zdziwił Tajwańczyków, którzy zamówili akumulatory do śmigłowców, a dostali zapalniki do ładunków nuklearnych.

Za tamte incydenty poleciały głowy. Amerykański minister obrony Robert Gates zdymisjonował szefa sztabu Sił Powietrznych (USAF) generała Michaela Moseleya i sekretarza ds. lotnictwa w Pentagonie Michaela Wynne'a. Ukarano też wielu urzędników. Tym razem pewnie też nie obejdzie się bez kar. Ale na razie wojskowi nic nie wiedzą. Nie tylko tego, gdzie mogą być nuklearne zguby, ale nawet kiedy zniknęły z baz.