Gwałtowny przyrost ludności rodzi jednak poważne problemy, szczególnie że niemal w całości jest on zasługą krajów ubogich, które już teraz nie potrafią zapewnić swoim obywatelom godziwych warunków życia.
Wszystko zależy od tego, czy wzrostowi liczby ludności będzie towarzyszył rozwój techniki. Jeśli przez następne 50 lat pozostanie on na takim samym lub zbliżonym
poziomie, gigantycznie wzrośnie presja na surowce - wodę, żywność. Wówczas pojawi się nowe zjawisko - wojny o surowce. Jeśli jednak ludzkość znajdzie odpowiedź, jak surowce zapewnić,
sytuacja nie będzie dramatyczna.
W Europie będzie nie tylko więcej imigrantów z Afryki, ale i z Azji, zwłaszcza południowej. Napływowi ludności będzie towarzyszyło starzenie się Europy. Właśnie dlatego Europa potrzebuje
rozsądnej polityki imigracyjnej. Musi powstać układ, w którym wszyscy korzystają: biali mogą spokojnie żyć, a imigranci pracować. Oczywiście rozwój technologii zmniejszy liczbę miejsc
pracy w pewnych dziedzinach, ale za to stworzy je w innych, więc dla mas imigranckich na pewno znajdzie się miejsce. Czeka nas wielka fala emigracji zarobkowej.
Tak. Imigranci ze wszystkich stron świata w połączeniu ze starymi Europejczykami stworzą społeczeństwo podobne do amerykańskiego. Ten proces wzbogaci Europę i wyjdzie jej na dobre. Nie tylko
dlatego, że imigranci będą pracować na emerytury Europejczyków.
Rzeczywiście Chiny będą miały olbrzymi problem ze swoją populacją w 2050 r. Ludność Państwa Środka dramatycznie sie zestarzeje. Nawet bardziej niż Europa. W Chinach jest teraz dużo
więcej mężczyzn niż kobiet. To wszystko odbije się czkawką na ich demografii. Na razie Chińczycy zasiedlają Syberię, ale trend może się odwrócić.
Grenlandia i północne połacie Kanady mogą stać się obszarem zasiedlenia. Są tam bogate zasoby ropy i gazu, po które świat na pewno sięgnie już w tym stuleciu. Ale w związku z rozwojem
technologii do platform wiertniczych, rurociągów i kopalni nie będzie potrzeba tysięcy ludzi. Na pewno w Arktyce powstanie wiele ludzkich osad, ale nie będą to wielkie miasta. Jeszcze nie w tym
wieku.
JOOP DE BEER* demograf z holenderskiego instytutu EAPS (European Association for Population Studies)